Plus dziewięć miesięcy po raz drugi Top
Dodany przez Cynosia
Po pierwsze chciałam sprostować swoją wypowiedź, która nie spodobała się kilku osobom – i słusznie. Zamiast żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie powinnam była napisać, że każdy może zdecydować, kiedy nadaje życiu wartość. A przynajmniej do kiedy jeszcze można się go pozbyć. W zdecydowanej większości Europy aborcja jest legalna i powszechna. Tylko Polska, Irlandia i Malta wciąż się opierają nadawaniu życiu wartości. Tak, tym razem się nie pomyliłam. Uważam, że życie jest bezcenne, od poczęcia (i to jest jego bezdyskusyjny początek) do naturalnej śmierci, dlatego nie można mu nadać żadnej policzalnej wartości.
Ostatnio wspomniałam o tym, że wielkim plusem samoobserwacji jest możliwość bardzo dokładnego wyznaczenia dnia poczęcia, w związku z czym możemy kochać swoje dziecko od początku. Ale jest też druga wielka zaleta – możemy z większą dokładnością wyznaczyć datę porodu. Czas trwania ciąży u ludzi liczony od dnia zapłodnienia wynosi 266 dni, czyli 38 tygodni. Ponieważ jednak w większości przypadków trudno jest określić dzień zapłodnienia, w medycynie przyjęto liczyć 280 dni od ostatniej miesiączki, zakładając, że do zapłodnienia dochodzi w 14 dniu cyklu. Już w Starym Testamencie Pisma Świętego napisane jest W łonie matki zostałem ukształtowany jako ciało, w ciągu dziesięciu [księżycowych] miesięcy. Dziesięć miesięcy księżycowych to ok. dziewięciu miesięcy kalendarzowych.
Wszystko się zgadza, jeżeli do owulacji i zapłodnienia doszło 14 dnia cyklu. Termin wg ostatniej miesiączki ma również dwutygodniowe widełki, więc nawet gdyby do poczęcia doszło 28 dnia cyklu to nie ma dużego ryzyka wywołania porodu przedwcześnie. Co jednak, jeśli w ciążę zachodzą kobiety, które owulują i zachodzą w ciążę później niż 28 dnia cyklu, a tego nie wiedzą? U nich właśnie poród będzie wywołany sztucznie, odbierając dziecku bezcenne godziny spędzone w mamy brzuchu. Dlatego obserwacja cyklu przy staraniu się o ciążę jest tak ważna, szczególnie u kobiet z nieregularnymi miesiączkami. Nie tylko wiadomo, kiedy są dni płodne i kiedy działać, ale też nie ma problemu z wyznaczeniem daty porodu. Potrzebna jest do tego informacja o dniu szczytu śluzu w cyklu, w którym doszło do zapłodnienia. Od tego dnia odejmujemy 7 dni i dodajemy 9 miesięcy. Np.: Szczyt śluz był 13 lipca. 13 – 7 = 6 6 lipca + 9 miesięcy -> 6 kwietnia Jest to najbardziej precyzyjny sposób wyznaczenia terminu porodu, który często nie pokrywa się z terminem od ostatniej miesiączki, bądź terminem wyznaczonym przez usg.
Jakie są Wasze doświadczenia? Czy znajomość dnia poczęcia pomogła Wam uniknąć przyspieszania porodu i pozwalała utrzymać spokój, gdy ciąża się „przedłużała”? Czekam na komentarze,

