© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


Komentarze forum

Kilka ciekawostek na temat nasienia - część II Top

Dodany przez ekspert Mon, 12 Sep 2011 11:12:23 GMT

Dziś o badaniach nad rakiem piersi u kobiet i tym, że męskie nasienie ma szansę pomóc w uchronieniu się od tego schorzenia.

Badania nad częstością występowania u kobiet raka piersi, podejmowano już w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Początkowo twierdzono, że to wielodzietność i długie karmienie piersią obniżają ryzyko zachorowania na tę chorobę. Wyniki statystycznych badań powodowały powstawanie nowych pytań. Nie było do końca jasne, dlaczego na ten nowotwór zapadały częściej mieszkanki Europy Zachodniej i Ameryki Północnej niż mieszkanki Afryki; dlaczego częściej rak występował u matek z jednym dzieckiem a rzadziej u matek które rodziły kilkakrotnie; dlaczego częściej u pań samotnych niż zamężnych; częściej u kobiet, które rodziły pierwsze dziecko po 35 roku życia a rzadziej u tych, które zostały matkami po 18 roku życia; dlaczego częściej u sióstr zakonnych niż u reszty populacji kobiecej.

Dopiero w 1980 roku opublikowano monografię, która obrazowała wpływ pozbawienia kobiety nasienia mężczyzny, na zapadalność na raka piersi. Dokładnymi badaniami w tym temacie zajął się Szpital Uniwersytetu Pensylwanii w Filadelfii.

Okazało się, że kobiety pozbawione osłonnego działania nasienia, częściej chorowały na raka piersi. Przebadano 153 kobiety, którym usunięto piersi z powodu tego nowotworu, a grupę kontrolną stanowiły zdrowe kobiety, aktywne seksualnie i posiadające dzieci (w liczbie 168). Kobiety z rakiem piersi, praktykowały częściej stosunek przerywany i używały prezerwatyw.

Wnioski po przeprowadzonym badaniu były zaskakujące. Stwierdzono, że nie rodzenie dzieci i karmienie piersią zmniejszają ryzyko zachorowania, a właśnie czynniki zawarte w nasieniu partnerów. Dane statystyczne mówią o tym, że u 17,4% kobiet stosujących prezerwatywy lub uprawiających stosunek przerywany wystąpił rak piersi, a wśród współżyjących tylko w sposób pełny, było to jedynie 3,9%. A więc ryzyko pojawienia się nowotworu piersi jest 4,5 razy większe (przy stosowaniu z częstością 50% lub większą w każdym z pięcioleci okresu rozrodczego) u kobiet praktykujących stosunek przerywany lub używających prezerwatyw.

Temat znaczenia nasienia dla kobiecego organizmu nie jest wyczerpany, dlatego pojawi się jeszcze trzecia część. Mam nadzieję, że dla Was są to informacje ciekawe? Zapraszam do komentowania.

Tekst pisałam w oparciu o informacje zawarte w podręczniku “Rozpoznawanie Płodności” pod redakcją prof. M.Troszyńskiego.

Tagi: , , , ,  | 12 komentarzy

Płodnego Nowego Roku! Top

Dodany przez Cynosia Wed, 29 Dec 2010 17:02:15 GMT

Drogie użytkowniczki 28dni :) dziękuję za Wasze propozycje odnośnie dalszych tematów na tym blogu, na pewno wezmę je pod uwagę. A dziś chciałabym złożyć Wam noworoczne życzenia:

  • Tym z Was, które odkładają poczęcie dziecka życzę dużo cierpliwości i pomysłowości na fazę płodną oraz długich i nieuciążliwych faz lutealnych ;)
  • Tym z Was, które starają się o dziecko życzę dużo cierpliwości w oczekiwaniu na dzień testowania oraz ujrzenia upragnionych dwóch kresek na teście i doczekania się pięknego daru, jakim jest nowe życie
  • Tym z Was, które się po prostu obserwują życzę dużo satysfakcji ze znajomości swojego organizmu i motywacji do prowadzenia regularnych obserwacji ;)
  • Wszystkim Wam już na koniec życzę, abyście były płodne, bo płodne znaczy zdrowe, a wszyscy wiedzą, że zdrowie jest najważniejsze!

No właśnie. We wszystkich życzeniach zawsze pojawia się zdrowie. Każdy wśród najważniejszych wartości w swoim życiu wymienia zdrowie. Tylko nie zawsze się to przenosi na rzeczywiste działania. Według definicji WHO zdrowie to nie tylko brak choroby, ale pełen dobrostan psychofizyczny. Dbanie o zdrowie fizyczne to przede wszystkim profilaktyka: odpowiednie odżywianie, odpowiednia dawka ruchu, regularne badania i wizyty u lekarza. Jak dużo osób tego w rzeczywistości przestrzega?

Dbanie o zdrowie układu rozrodczego również zawiera wszystkie te elementy. Człowieka nie da się podzielić na osobne układy, które działają niezależnie od siebie. Nasz ogólny stan zdrowia, także a może przede wszystkim psychicznego, decyduje również o naszej płodności. Myślę, że w czasach, kiedy jest ona coraz bardziej ograniczona przez same czynniki środowiskowe (jakość żywności, powietrza itd.) warto chociaż ze swojej strony zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby tej płodności już bardziej nie szkodzić. Ja do kobiecej dbałości o swoje zdolności prokreacyjne zawsze dołączam prowadzenie obserwacji cyklu miesiączkowego. Owszem, wymaga to swego rodzaju systematyczności, w miarę regularnego spania, unikania większych ilości alkoholu, znalezienia chwili na zanotowanie obserwacji, ale które z tych rzeczy są nieosiągalne albo niewskazane?

Ostatnio kiedy ktoś mnie pyta, czy MRP będzie dla niego dobre, pytam zwrotnie jak bardzo zależy mu na zdrowiu i co robi, żeby je utrzymać. Na tej podstawie wiem, jak z takim kimś rozmawiać. Bo jak ktoś mówi, że zdrowie jest dla niego ważne, ale zarywa noce, wiecznie się stresuje, nie dba w ogóle o żywienie i nie uprawia sportu, nie znajduje środka między pracą a odpoczynkiem, to jest to pewna niekonsekwencja i dla takiej osoby prowadzenie obserwacji może być rzeczywiście trudne. Ja Wam życzę, aby szczerze zależało Wam na Waszym zdrowiu i Waszej płodności!

Pozdrawiam serdecznie,

Cynosia, ekspert28dni.pl

Tagi: , ,  | 11 komentarzy

Porozmawiajmy o MRP po raz kolejny Top

Dodany przez Cynosia Mon, 13 Dec 2010 07:17:19 GMT

Przepraszam Was bardzo za moje ostatnie blogowe zaniedbania, kompletnie pochłonęły mnie sprawy osobiste i właściwie brak pomysłu na kolejne wpisy ;) bo ileż można pisać o plusach i minusach MRP, o hormonach i macicy? Właśnie zdałam sobie sprawę, że za chwilę minie rok, od kiedy ten blog istnieje. Na pewno jeszcze nie wszystko zostało napisane, na pewno jest mnóstwo tematów okołopłodnościowych, których nie poruszyłam, ale zwyczajnie nie przychodzą mi w tej chwili do głowy. Dlatego zachęcam Was do podpowiadania, jeżeli chciałybyście o czymś konkretnym przeczytać :)

Zachęcam Was również do dzielenia się pomysłami na promocję MRP i sposoby na zmianę ich społecznego spostrzegania. Nasz portal jest ewidentnie łamaczem stereotypów dotyczących stosowania metod objawowo-termicznych – i ich skuteczności, i osób ich stosujących. Inne media jednak zupełnie nam nie sprzyjają, pisząc wiele bzdur na temat prowadzenia obserwacji i zasad interpretacji cykli. Kolejna więc rzecz, o którą Was proszę, to podsyłanie mi linków do stron, na których znajdziecie jakieś nieprawidłowe informacje czy krzywdzące opinie. Trzeba te chwasty wyrywać. Nie tylko w Internecie można się spotkać z nieprzychylnością. W popularnych telewizyjnych programach MRP wciąż jest wykpiwane, zawsze pojawiają się cyniczne uśmieszki i wspomnienie o oczywistej nieskuteczności metod naturalnych.

Ale żebyście nie myślały, że jest tak źle – dzieje się również bardzo dużo dobrego. Sama angażuję się w wiele działań, m.in. wraz z młodą lekarką, również nauczycielką MRP prowadzimy fakultet dla studentów medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Sala zawsze jest pełna i duże zainteresowanie wśród przyszłych ginekologów – to bardzo pocieszające. Poza tym w innych placówkach służby zdrowia pojawia się zapotrzebowanie na kursy i dokształcanie z tego zakresu – ostatnio miałam przyjemność prowadzić wykład dla pielęgniarek i położnych w Krakowie. Od dawna też dojrzewał we mnie pomysł o kursie wyłącznie dla mężczyzn, który tydzień temu wreszcie przeprowadziłam. Takie jednodniowe szkolenie o hormonach kobiecych, płodności, dbania o nią i jej kontroli. Byłam szczerze wzruszona, kiedy 6 chłopów szukało na wykresach szczytu śluzu i dopytywało się czy przejrzysty jest bardziej płodny niż biały :) bezcenne! Obiecuję poinformować o kolejnych edycjach, jeżeli będziecie chciały wysłać swoich chłopaków, narzeczonych, mężów, braci, kolegów – myślę, że to bardzo ważne, by mężczyźni byli świadomi.

Ogólnie zapraszam Was więc do współpracy i ciągłej wymiany doświadczeń w rozmowach na temat MRP, trafiających argumentów i pomysłów na szerzenie MRP.

Pozdrawiam serdecznie,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , , ,  | 15 komentarzy

(Kseno)estrogeny a tłuszcze Top

Dodany przez Cynosia Fri, 19 Nov 2010 12:26:36 GMT

Estrogeny pojawiają się w organizmie dziewczynki, kiedy ta zaczyna dojrzewać. Jeszcze zanim zacznie miesiączkować, estrogeny przygotowują na to jej organizm – m.in. zwiększają ogólną zawartość tkanki tłuszczowej. A kiedy w końcu dziewczynka zaczyna miesiączkować? Natrafiłam na informację, która wydała mi się szalenie interesująca i oczywiście od razu się nią z Wami dzielę. Otóż, okazuje się, że wiek, w jakim dana kobieta zacznie miesiączkować, czyli będzie biologicznie zdolna do rozrodu, jest uzależniony od tego, jak dużo tłuszczu znajduje się w organizmie. Badania wskazują na to, że generator impulsów z podwzgórza do jajników dziewczynki uaktywnia się, gdy ta waży około 45 kilogramów – bez względu na wzrost czy wiek – i istotnie, u bardziej otyłych dziewczynek miesiączka pojawia się wcześniej, niż u tych szczuplejszych. Dlaczego właśnie 45kg? Właściwa zawartość tkanki tłuszczowej u kobiety to ok.25 % ciała. Ćwiartka ważącej 45kg dziewczynki to 11,25 kilograma, co daje rezerwę energetyczną w wysokości 87 tysięcy kalorii, a na czas ciąży potrzebne jest około 80 tysięcy kalorii. Wydaje się mieć to sens, wrócę do dojrzewania dziewczynek jeszcze pod koniec tego wpisu.

Należy zwrócić uwagę, że zależność między estrogenami a tłuszczami jest obustronna. Najpierw tłuszcz, a dokładniej cholesterol jest podstawą to wytworzenia się estrogenów, a potem to estrogeny regulują całą gospodarkę tłuszczową oraz odpowiadają za stosunek cholesterolu HDL/LDL. Dlatego warto dbać nie tylko o to, by dostarczać organizmowi odpowiednią ilość zdrowego tłuszczu, ale też pilnować, by nie zaburzać w znaczny sposób ilości estrogenów. Nie wszyscy mają świadomość, jak wiele jest zewnętrznych źródeł tych hormonów. Różne związki chemiczne, których działanie w organizmie jest zbliżone do działania estrogenów nazywane są ksenoestrogenami. Zawierają je tabletki antykoncepcyjne, wykorzystywane są także w przemyśle (organochloryny to pochodne estrogenów, które na długo pozostają w środowisku i zostały wykryte m.in. u Eskimosów, w mięsie ryb i fok), w rolnictwie (zabronione już pestycydy DDT i DDE) czy w produkcji mięsa. Wyróżniamy też fitoestrogeny – hormony pochodzące z żywności, m.in. w soi, którą przecież dodaje się do bardzo wielu przetwarzanych produktów.

Dlaczego Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby kobiety odczekały co najmniej trzy a optymalnie sześć cykli po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej? Ponieważ syntetyczne estrogeny odkładają się w tkance tłuszczowej i organizm potrzebuje trochę czasu, aby się z nich oczyścić. Dlatego też śluz szyjkowy w cyklach po odstawieniu może być zakłócony. Na poprawę śluzu estrogennego z kolei zaleca się np. olejek z wiesiołka – źródło zdrowych kwasów tłuszczowych - wszystko się kręci wokół tłuszczu ;)

Wpływ wszystkich ksenoestrogenów na płodność to temat rzeka. Te zawarte w żywności prawdopodobnie są przyczyną szybszego dojrzewania dziewczynek, ale też mogą być jedną z przyczyn niepłodności męskiej. Nie znam się na tym aż tak dobrze, by móc ten temat rozwijać, myślę jednak, że warto samemu zgłębiać wiedzę i mieć świadomość wpływu syntetycznych hormonów na nasze organizmy.

Pozdrawiam, Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , , ,  | 20 komentarzy

Scalony program prokreacji ekologicznej Top

Dodany przez Cynosia Thu, 19 Aug 2010 12:01:31 GMT

Nie wiem, czy miałyście okazję zetknąć się z książkami autorstwa nieżyjącego już niestety wspaniałego ginekologa Włodzimierza Fijałkowskiego – jeśli nie, to polecam. Cała Polska zawdzięcza mu bardzo wiele, jeśli chodzi o wiedzę na temat Metod Rozpoznawania Płodności, naturalnych porodów i laktacji. Sama czytałam kilka pozycji z jego dorobku i przejęłam jego sposób myślenia o życiu w zgodzie z naturalnym rytmem płodności, jako wyrazie szacunku zarówno do siebie samej jak i całej natury. Ekologia zawsze zaczyna się od działań w najbliższym otoczeniu, którym przecież jest przede wszystkim nasz organizm.

Fijałkowski przedstawia Naturalne Planowanie Rodziny jako alternatywę dla tak rozpowszechnionego na zachodzie (i coraz bardziej też u nas) programu antykoncepcyjno-aborcyjnego. Umieścił NPR w swoim scalonym programie prokreacji ekologicznej wśród 8 innych punktów:

  1. Wychowanie do integracji seksualnej (immunologiczne dziewictwo okresu dojrzewania, czystość jako styl życia)
  2. Naturalne planowanie rodziny
  3. Profilaktyka prekoncepcyjna
  4. Pedagogika prenatalna
  5. Przygotowanie do naturalnego porodu
  6. Przygotowanie do ról rodzicielskich
  7. Poród naturalny – poród rodzinny
  8. Ekologiczne karmienie
  9. Dwurodzicielstwo od poczęcie do opuszczenia przez dziecko domu rodzinnego

Program ten pochodzi z książki Ekologia rodziny. Ekologiczna odnowa prokreacji. Sprzyja on podejmowaniu działań promujących zdrowie. Nie da się ukryć, że kobiety stosujące metody objawowo-termiczne, dużo lepiej znają swój organizm, szybciej wyłapują stany chorobowe, a także często podejmują pozytywne zmiany w stylu życia w celu uzdrowienia cykli miesiączkowych. Fijałkowski podkreśla też, że pogłębianie się świadomości ekologicznej musi iść w parze z atrakcyjnym ukazywaniem wartości życia w zgodzie z naturą. Trudne jest przeciwstawianie się wszelkim działaniom powodującym „ciężkie skażenie na terenie płodności” – antykoncepcja, aborcja, pornografia oraz ich skutkom takim jak promiskuityzm w wieku dojrzewania (i nie tylko) czy choroby przenoszone drogą płciową (paradoks HIV – współżycie, które miało dawać życie, przynosi niektórym śmierć…).

NPR i cały program prokreacji Fijałkowskiego stawia w centrum działań proekologicznych człowieka od samego poczęcia w zgodzie z hasłem „ekologia łona ekologią świata”. W jaki sposób Wy rozumiecie ekologię prokreacji? Czy stosowanie metod objawowo-termicznych sprzyja też spełnianiu innych punktów zawartych w całym programie? Czekam na komentarze, Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 24 komentarzy

Dlaczego ewolucja tak dobrze ukryła kobiecą owulację? Top

Dodany przez Cynosia Tue, 03 Aug 2010 13:19:43 GMT

Jak już wiecie, do co najmniej XIX wieku sądzono, że kobieta podobnie jak większość samic ssaków zachodzi w ciążę w trakcie miesiączki. Dopiero późniejsze odkrycia sprawiły, że ewolucjoniści i socjobiolodzy zaczęli się zastanawiać, dlaczego kobieta w żaden wyraźny sposób nie pokazuje po sobie dni płodnych. Nie ma żadnego stroszenia piór ani uwydatniania warg sromowych jak np. u małp. Oczywiście wiemy, jakie objawy towarzyszą owulacji, ale przecież nie obnosimy się ze swoim śluzem okołoowulacyjnym, prawda? ;) są też feromony, są bardziej jędrne piersi, błysk w oku, ale na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie poznać, czy kobieta ma dni płodne.

Mam swoją ulubioną teorię na ten temat. Zawsze opowiadam ją na kursie przedmałżeńskim i zwracam szczególną uwagę na to, by mężczyzna w tym czasie słuchał (bo nie zawsze słuchają mimo mych usilnych starań). Otóż, część ewolucjonistów twierdzi, że niewidoczna owulacja to ukłon w stronę kobiety i jej monogamicznej natury. Bo skoro mężczyzna nie wie, kiedy kobieta jest płodna, to zwyczajnie musi być przy niej cały czas – żeby nie przegapić najbardziej odpowiedniego momentu do przekazania genów. Całkiem logiczne, nie? :) teoretycznie w jego interesie jest zapłodnić jak najwięcej kobiet, ale chyba lepiej mieć pewność chociaż z jedną, niż tak strzelać w ciemno.

Rozmawiałam ostatnio z kilkoma mężczyznami, którzy twierdzą, że są w stanie wyczuć, kiedy kobieta ma owulację. Jeżą się kiedy słyszą moją teorię i broniąc swego prawa do poligamii wymyślają różne sposoby na wykrycie jajeczka – najczęściej podpierają się zapachem. Potem się mnie pytają, czy jest na to jakiś wiarygodny sposób. Ja mówię „tak, zajrzyj kobiecie do majtek” ;) Oczywiście mężczyźni nie są w stanie wyczuć płodności u każdej przechodzącej obok kobiety, ale zdecydowanie wierzę tym, którzy są w stałym związku i mówią tylko o swojej. Wiele z Was pewnie to potwierdzi. Widzicie jakąś zmianę w zachowaniu Waszych mężczyzn, kiedy jesteście płodne? Trudno się opędzić? ;)

Pozdrawiam i czekam na komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 19 komentarzy

Płodność kobiety - dar czy przekleństwo? Top

Dodany przez Cynosia Mon, 19 Jul 2010 16:48:46 GMT

Jak traktowana jest płodność w naszych czasach? Z jednej strony cenimy dar macierzyństwa, z drugiej bywa, że panicznie się jej boimy i unikamy. Obserwujemy i wyłączamy swoją płodność, żeby nie ciążyła już nad nami wizja rodzenia kilkunastu dzieci, umierania przy porodzie itd. Musimy pamiętać, że skuteczne sposoby na zaplanowanie liczby dzieci istnieją dopiero od 50 lat. Zarówno metody objawowo-termiczne jak i hormonalne, które mają najwyższą (poza sterylizacją) skuteczność, powstały w tym samym czasie, czyli tuż po odkryciu dokładnego funkcjonowania cyklu miesiączkowego kobiety. Wcześniej jedyną metodą na ograniczenie liczby dzieci była aborcja – na różne sposoby wykonywana.

Jako że zgłębiam historię kontroli płodności w Polsce pisząc pracę magisterską, której temat brzmi jak tytuł tego wpisu, wklejam Wam cytat Tadeusza Żeleńskiego, który w latach 20-tych i 30-tych poprzedniego wieku walczył o uwolnienie kobiet z piekła ciągłego rodzenia. Tak pisze w jednym ze swoich felietonów: Tylko ten kto miał sposobność czytać poufne listy kobiet może mieć pojęcie, czym jest dla kobiety nieustający lęk przed ciążą. Powyżej pewnej ilości dzieci mało która kobieta godzi się z faktem ciąży; wie, że musi ją przerwać. (…) Widmo kolejnej ciąży jest czymś tak gnębiącym, że niszczy wszelką radość życia, paraliżuje stosunki małżeńskie, miłość czyni klęską. (…) Kiełkujące życie, które powinno być radością, staje się złośliwym nowotworem, który się jak nowotwór operuje. Podaje również przykład kobiety trzydziestoletniej – ośmioro dzieci, trzy poronienia, o szóstej rano wydoiła sześć krów, o dziesiątej urodziła dziecko. Drży na myśl, że mogłaby jeszcze jedno urodzić.

Niewątpliwie mamy szczęście żyć w czasach, w których nasze biologiczne przeznaczenie nami nie rządzi, możemy same decydować o tym ile i kiedy chcemy mieć dzieci. Możemy nie chcieć ich w ogóle i rozwijać się wyłącznie w innych obszarach życia, możemy próbować łączyć wychowanie dzieci z karierą, wreszcie możemy być „tylko” matkami i wszystkie możemy być tak samo szczęśliwe. Równie niesprawiedliwe są te z Was, które twierdzą, że spełnić się można wyłącznie przez macierzyństwo, jak i te, które zarzucają lenistwo bądź brak pasji kobietom rezygnującym z pracy na rzecz rodziny. Ważne, byśmy wszystkie podejmowały decyzje świadomie.

Posłużę się ponownie cytatem z wspomnianego już Żeleńskiego, który w innym felietonie pisze o przyszłości kontroli płodności: Świadome macierzyństwo jest kamieniem węgielnym równouprawnienia nowoczesnej kobiety, pracującej, stanowiącej o sobie. Otwiera kobiecie najszersze horyzonty. Trudno sobie wyobrazić Curie-Skłodowską odkrywająca rad przy dziesięciorgu dzieci. Ale to samo odnosi się do wszystkich kobiet. Opanowanie ciąży zmienia wzajemny stosunek płci; daje mu więcej godności, więcej swobody, usuwa wiele tragedii i komplikacji życiowych.

Nie da się ukryć, że to możliwość kontroli płodności pozwala nam z pełną świadomością spojrzeć na nią jako dar. Pamiętam jak moja babcia opowiadała mi, z jakim strachem czekała zawsze na miesiączkę. Ja dziś wiem, kiedy się jej spodziewać i niczym się nie muszę stresować. A ponieważ chcę z daru płodności kiedyś skorzystać, to o nią dbam i ją szanuję, żyjąc z nią w zgodzie, co wytrwale polecam innym :)

Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 18 komentarzy