Dodany przez Cynosia
Thu, 12 Aug 2010 08:41:23 GMT
Wszystkie objawy płodności dzielimy na główne i dodatkowe. Metody objawowo-termiczne opierają się oczywiście na obserwacji głównych, czyli podstawowej temperaturze ciała, śluzie szyjkowym oraz samej szyjce macicy. Dlaczego właśnie te są główne? Bo występują o każdej kobiety w każdym cyklu. Są to objawy obiektywne i mierzalne, a takimi tylko może się posługiwać metoda naukowa. A metody rozpoznawania płodności są naukowe. Żadna z nas nie wiedziałaby „sama z siebie” albo nie „czułaby”, kiedy jest płodna, gdyby nie to, że ktoś odkrył i zbadał, jaki śluz jest płodny i jakie inne objawy mogą towarzyszyć owulacji.
Najpiękniejsze jednak jest to, że każda kobieta jest inna, wyjątkowa, niepowtarzalna. Nie ma dwóch identycznych cykli, są tylko ogólne zasady, które każda z nas może zastosować do swoich obserwacji. Mamy inne poziomy niższych i wyższych temperatur, jednym się śluz rozciąga na 2 innym na 10cm. Do tego możemy się wesprzeć swoimi subiektywnymi odczuciami, które wraz z doświadczeniem stają się równie ważne jak objawy główne. Każda z nas w miarę dokładnego poznawania własnego ciała zauważy typowe dla siebie symptomy związane z owulacją. Najczęściej obserwowane to: ból owulacyjny, plamienia okołoowulacyjne, zmiany w piersiach i zmiany skórne – pogorszenie cery lub bardziej przetłuszczające się włosy. Z badań wynika, że ok. 17% kobiet odczuwa ból owulacyjny w każdym cyklu. Przypuszcza się, że ból ten jest spowodowany napięciem otoczki jajnika wskutek rosnącego pęcherzyka jajowego, bądź wzmożoną perystaltyką jajowodów. Często nazywamy to kłującym lub kopiącym jajnikiem. Nie możemy mieć jednak pewności, że dzień, w którym odczuwamy ból owulacyjny to dzień, w którym owulacja się odbywa – z badań wynika, że najczęściej poprzedza on skok temperatury o dwa dni.
Zmiany w piersiach poinformują nas z kolei o tym, że jest już po owulacji – pewna nadwrażliwość, uczucie napięcia lub ciężkości piersi potwierdzają wzrost progesteronu. Niektóre kobiety odczuwają to od początku fazy lutealnej – ja np. od dnia skoku mam powiększone i ciepłe piersi – do tej pory objaw niezawodny, szczególnie w przypadkach, kiedy z jakiegoś powodu temperatury mierzyć nie mogę. Inne kobiety odczują to dopiero w trakcie lub pod koniec fazy lutealnej i wtedy będzie to już objaw przedmiesiączkowy, a nie dodatkowy objaw płodności.
Zapewne każda z Was zauważyła różne objawy towarzyszące owulacji, które potwierdzają Wam to, co pokazuje wykres. Oczywiście można ufać sobie samej, ale nie odważyłabym się jednak polegać wyłącznie na subiektywnych odczuciach, jeśli nie miałabym za sobą kilku lat obserwacji zgodnych z zasadami konkretnej metody objawowo-termicznej. Metoda własna, którą każda może wybrać do interpretacji swoich wykresów, służy tym, które nie potrzebują ściśle określonych zasad, bo radzą sobie same. I wtedy też nie można mieć w razie czego pretensji do metody :)
Pozdrawiam i czekam na komentarze,
Cynosia, ekspert 28dni.pl
Tagi ból, owulacja, owulacyjny | 12 komentarzy
Dodany przez Cynosia
Tue, 03 Aug 2010 13:19:43 GMT
Jak już wiecie, do co najmniej XIX wieku sądzono, że kobieta podobnie jak większość samic ssaków zachodzi w ciążę w trakcie miesiączki. Dopiero późniejsze odkrycia sprawiły, że ewolucjoniści i socjobiolodzy zaczęli się zastanawiać, dlaczego kobieta w żaden wyraźny sposób nie pokazuje po sobie dni płodnych. Nie ma żadnego stroszenia piór ani uwydatniania warg sromowych jak np. u małp. Oczywiście wiemy, jakie objawy towarzyszą owulacji, ale przecież nie obnosimy się ze swoim śluzem okołoowulacyjnym, prawda? ;) są też feromony, są bardziej jędrne piersi, błysk w oku, ale na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie poznać, czy kobieta ma dni płodne.
Mam swoją ulubioną teorię na ten temat. Zawsze opowiadam ją na kursie przedmałżeńskim i zwracam szczególną uwagę na to, by mężczyzna w tym czasie słuchał (bo nie zawsze słuchają mimo mych usilnych starań). Otóż, część ewolucjonistów twierdzi, że niewidoczna owulacja to ukłon w stronę kobiety i jej monogamicznej natury. Bo skoro mężczyzna nie wie, kiedy kobieta jest płodna, to zwyczajnie musi być przy niej cały czas – żeby nie przegapić najbardziej odpowiedniego momentu do przekazania genów. Całkiem logiczne, nie? :) teoretycznie w jego interesie jest zapłodnić jak najwięcej kobiet, ale chyba lepiej mieć pewność chociaż z jedną, niż tak strzelać w ciemno.
Rozmawiałam ostatnio z kilkoma mężczyznami, którzy twierdzą, że są w stanie wyczuć, kiedy kobieta ma owulację. Jeżą się kiedy słyszą moją teorię i broniąc swego prawa do poligamii wymyślają różne sposoby na wykrycie jajeczka – najczęściej podpierają się zapachem. Potem się mnie pytają, czy jest na to jakiś wiarygodny sposób. Ja mówię „tak, zajrzyj kobiecie do majtek” ;) Oczywiście mężczyźni nie są w stanie wyczuć płodności u każdej przechodzącej obok kobiety, ale zdecydowanie wierzę tym, którzy są w stałym związku i mówią tylko o swojej. Wiele z Was pewnie to potwierdzi. Widzicie jakąś zmianę w zachowaniu Waszych mężczyzn, kiedy jesteście płodne? Trudno się opędzić? ;)
Pozdrawiam i czekam na komentarze,
Cynosia, ekspert 28dni.pl
Tagi ewolucja, monogamia, owulacja, płodność | 19 komentarzy
Dodany przez Cynosia
Tue, 27 Jul 2010 11:18:47 GMT
O plusach obserwacji swojego organizmu pisałam już dużo – nigdy jednak w kontekście bycia całkiem modną teraz singielką (a coś tam od pewnego czasu o tym wiem… ;) O ile udało mi się przekonać do stosowania metod objawowo-termicznych kilka par, to nie mam na swoim koncie jeszcze żadnej kobiety, która chciałaby się obserwować ot tak, dla siebie samej. Na 28dni też nie jest nas za dużo. Jakoś zawsze brakuje motywacji, dziewczyny się dziwią, że mi się chce „to wszystko robić bez celu”. Okazuje się jednak, że lista celów poznawania swojej płodności bez mężczyzny jest bardzo długa, a oto kilka z nich.
Po pierwsze, warto zacząć się obserwować jeszcze zanim rozpoczniemy współżycie, bo im więcej mamy doświadczenia, tym lepiej znamy swój organizm i bardziej ufamy swoim obserwacjom. Szczególnie w wyznaczaniu fazy niepłodności przedowulacyjnej, bo z poowulacyjną problemów większych nie ma. Dużo łatwiej się uczyć i popełniać ewentualne błędy w interpretacji bez ryzyka konsekwencji, jaką może dać współżycie. Ponadto świadomość, w jakiej fazie się znajdujemy oraz jej wpływu na nasze samopoczucie fizyczne i psychiczne pozwala lepiej funkcjonować. Ja na czas okołoowulacyjny zawsze planuję sprawy wymagające ode mnie więcej odwagi i działania, a tuż przed okresem staram się nie narażać na sytuacje stresowe i konfliktowe, bo wtedy sobie z nimi po prostu gorzej radzę.
Po drugie, dzięki prowadzeniu kart cykli, można zdiagnozować ewentualne nieprawidłowości i je zawczasu wyleczyć. Ja od dłuższego czasu mam 10 dniową fazę lutealną, co mnie lekko niepokoi, więc zaczynam robić różne rzeczy, by ją wydłużyć (na razie tylko wykresowe wizualizacje i pozytywne nastawienie :D ale jak coś mądrego wymyślę, to na pewno się z Wami podzielę). Martwię się tym nie tylko dlatego, że może świadczyć o niskim progesteronie, ale jeżeli można mieć 14 dni pewnej niepłodności, to warto do tego dążyć – to w końcu aż 4 dni więcej na niczym nieograniczone współżycie! ;)
Po trzecie – z przymrużeniem oka – nie od dziś wiadomo, że w okresie okołoowulacyjnym jesteśmy bardziej wyczulone na mężczyzn, z którymi możemy spłodzić dzieci o wysokiej odporności i jak najlepszej kombinacji genetycznej. Mając tego świadomość, samotne dziewczyny mogą bardziej precyzyjnie wybierać swojego partnera życiowego – wystarczy podczas owulacji powąchać kilku mężczyzn, którzy nam się podobają ;) bardziej przyciągać nas będą ci, którzy mają układy odpornościowe jak najbardziej różne od naszych. Plusem będzie nie tylko zdrowe dziecko, ale też lepsze orgazmy – statystyki mówią, że tacy mężczyźni bardziej dbają o naszą przyjemność – instynktownie wiedzą, że orgazm sprzyja zapłodnieniu, więc będą chcieli swoje szanse zwiększyć. Jak widzicie gra jest warta świeczki.
Macie coś do dodania? Co jeszcze dawała, bądź daje Wam obserwacja w czasie, gdy nie macie partnera? Czekam na komentarze,
Cynosia, ekspert 28dni.pl
Tagi obserwacja, orgazm, owulacja, singielka | 16 komentarzy