© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


Komentarze forum

FAS – Zespół Alkoholowy Płodu (FETAL ALCOHOL SYNDROME) Top

Dodany przez ekspert Mon, 12 Dec 2011 08:22:07 GMT

Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod poprzednią notką i za propozycje tematów, o których chciałybyście przeczytać na blogu. Postaram się uwzględnić je w planie następnych tekstów i w miarę możliwości do nich nawiązać.

A tymczasem słów kilka o tym, czym jest FAS, czyli Fetal Alkohol Syndrom (Zespół Alkoholowy Płodu). Dziś o tym jak się objawiają te zaburzenia u dzieci, których matki spożywały w czasie ciąży alkohol, a w kolejnej notce chciałabym kontynuować temat i zaprosić do dyskusji.

Alkohol wypijany przez kobietę będącą w ciąży, oddziałuje nie tylko na jej organizm, ale przenikając przez łożysko, w bardzo krótkim czasie (około godziny od spożycia) dostaje się do krwiobiegu płodu, w takim stężeniu jak u matki. W zależności od częstości i ilości wypijanego alkoholu, stopień zaburzeń umysłowych i fizycznych u dziecka będzie zróżnicowany.

Jeżeli alkohol dostarczany był do organizmu rozwijającego się płodu często i w dużych ilościach, najprawdopodobniej urodzone dziecko będzie miało charakterystyczne cechy wyglądu fizycznego (małe, szeroko rozstawione oczy, płaska środkowa część twarzoczaszki, krótki, zadarty nos, cienka górna warga, zmarszczka kącika oka) oraz odznaczało się niską masa urodzeniową, wolniejszym rozwojem fizycznym, dysfunkcjami mózgu, uszkodzeniem OUN (trudności z jedzeniem, nadpobudliwość, problemy z napięciem mięśniowym).

W wypadku sporadycznych i niedużych ilości alkoholi spożywanego przez kobietę w ciąży, fizyczne zaburzenia mogą nie być tak bardzo widoczne, lub nie będą widoczne wcale. Nie oznacza to jednak, że nie ma niewidocznych skutków. FAE (Fetal Alkohol Effect) będzie objawiać się uszkodzeniami mózgu skutkującymi deficytem uwagi i pamięci, nadpobudliwością i słabą kontrolą impulsów, trudnościach w uczeniu się, trudnością w rozumieniu pojęć abstrakcyjnych.

Największe spustoszenia w organizmie dziecka alkohol czyni podczas pierwszego trymestru ciąży, a najbardziej narażonym organem jest niestety intensywnie rozwijający się w tym czasie mózg.

FAS jest chorobą nieuleczalną. Można jej jednak skutecznie zapobiegać - wystarczy pamiętać o tym, by w ciąży nie spożywać alkoholu.

C.D.N…

Tagi: , , , ,  | 4 komentarze

O "Ciszy pod sercem". Rzecz o poronieniu. Top

Dodany przez ekspert Fri, 25 Nov 2011 10:53:24 GMT

Impulsem do napisania dzisiejszego tekstu była przeczytana niedawno recenzja książki Moniki Orłowskiej właśnie o takim tytule: “Cisza pod sercem”. Traktuje ona o temacie trudnym, nieczęsto poruszanym, czyli właśnie o poronieniach.

Być może trudno w to uwierzyć, ale statystyki podają, że około 50-60 % ciąż kończy się samoistnym poronieniem. W większości przypadków kobieta nawet o tym nie wie, gdyż ciąża kończy się na bardzo wczesnym etapie, właściwie wtedy, gdy pojawia się miesiączka.

Takie poronienia, które nie są rozpoznane, nazywane są przedklinicznymi. Te, które zostały potwierdzone przez dodatni test ciążowy albo na USG u ginekologa, w około 12-15 % kończą się niestety między 7 a 11 tygodniem ciąży.

Od 22 tygodnia ciąży, WHO mówi już nie o poronieniu a o porodzie przedwczesnym.

Przyczyn może być wiele, ale najczęściej są to nieprawidłowości chromosomalne (nieprawidłowy rozwój i wzrost zarodka, wady cewy nerwowej). Zdarza się również, że poronienia występują na skutek niedomogi ciałka żółtego, które wytwarzaja zbyt mało progesteronu koniecznego do utrzymania ciąży (błona śluzowa macicy jest niedostatecznie przygotowana na przyjęcie zarodka, pojawiają się skurcze macicy utrudniające implantację).

Podobnie, implantację i prawidłowy rozwój zarodka mogą uniemożliwiać zrosty wewnątrzmaciczne i mięśniaki. Choroby takie jak cukrzyca, zaburzenia w funkcjonowaniu tarczycy oraz brak tolerancji immunologicznej, a także zakażenia Toksoplazmozą, różyczką, Chlamydią mogą być przyczyną straty ciąży.

Kiedy już dojdzie do poronienia, organizm musi się oczyścić. Do 8 tygodnia ciąży, zazwyczaj dzieje się to samoistnie. Jeżeli ciąża była starsza, może się zdarzyć, że konieczne będzie przeprowadzenie zabiegu łyżeczkowania macicy.

W przypadku poronienia samoistnego, całkowitego, zazwyczaj płodność wraca szybko i już pierwsze cykle są owulacyjne, z możliwością kolejnego poczęcia.

Niestety, w przypadkach, w których konieczna jest interwencja lekarska, powrót organizmu do normalnego funkcjonowania może zająć więcej czasu. Fazy lutealne mogą być skrócone, krwawienia nietypowe. Radzi się, aby w pierwszym cyklu po poronieniu powstrzymać się od współżycia, a starania o kolejną ciążę rozpocząć nie wcześniej niż po trzech miesiącach, bo tyle czasu potrzeba by jama macicy zagoiła się po zabiegu.

Temat bardzo trudny, osobisty, delikatny. Dlatego nie namawiam dziś na zwierzenia, ale jeżeli któraś z Was, która przeżyła stratę swojego dziecka jeszcze przed jego urodzeniam, będzie mogła i chciała podzielić się tym trudnym doświadczeniem, zapraszam do komentarzy. Ja sama przeżyłam poronienie w 7 tygodniu ciąży. Wiem, jak ważne jest wsparcie rodziny i bliskich i jak trudno pogodzić się z tym co się wydarzyło. Nam udało się począć drugie dziecko w 5 cyklu po poronieniu. Ta ciąża na szczęście zakończyła się szczęśliwie i dziś cieszymy się z Córki :)

Tagi: , , ,  | 41 komentarzy

Castagnus, uzupełnienie. Top

Dodany przez ekspert Sun, 28 Aug 2011 06:21:14 GMT

Ponieważ pojawiły się pytania i wątpliwości dotyczące ostatnio poruszanego tematu, czyli ziołowego leku Castagnus, chciałam dziś umieścić kilka słów uzupełnienia. Ponieważ opinie odnośnie czasu, jaki musi minąć od jednej kuracji tym lekiem do drugiej były rozbieżne (aktualna ulotka nie precyzuje tego problemu) postanowiłam zasięgnąć rady u źródła, czyli u producenta. Dowiedziałam się, że po 90 dniach kuracji, powinno się zasięgnąć rady swojego lekarza ginekologa, czy jest sens/należy powtórzyć kurację. Producent twierdzi, że jeżeli ten lek ma u konkretnej kobiety pomóc i zadziałać, to stanie się to w przeciągu tych trzech miesięcy. Jeśli nie, to powtarzanie kuracji prawdopodobnie nie przyniesie efektów i najlepiej byłoby zastosować inne leczenie, w porozumieniu z lekarzem.

Czy przyjmowanie Castagnusa należy przerwać, gdy w czasie trwania kuracji zajdzie się w ciążę?

Producent twierdzi, że w wypadku zajścia w ciążę, najlepiej lek odstawić. Nie stwierdzono wprawdzie do tej pory żadnych skutków ubocznych brania tego leku podczas ciąży, ale wiadomo, że jeśli nie trzeba to nie należy w tym okresie faszerować organizmu (i dziecka) zbędnymi farmaceutykami.

Czy Castagnus różni się czymś od Mastodynonu?

Padło również takie pytanie. Przyznam się, że nie znałam tego leku wcześniej i poszukałam informacji na jego temat w sieci. Lek ten ma w składzie, podobnie jak Castagnus, wyciąg z niepokalanka mnisiego, ale oprócz tego zawiera inne składniki. Poza tym, jest lekiem homeopatycznym. I w związku z tym, gdybym miała doradzać, to polecałabym jednak Castagnus.

Tagi: , , , ,  | 3 komentarze

Plus dziewięć miesięcy po raz drugi Top

Dodany przez Cynosia Wed, 15 Sep 2010 06:36:11 GMT

Po pierwsze chciałam sprostować swoją wypowiedź, która nie spodobała się kilku osobom – i słusznie. Zamiast żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie powinnam była napisać, że każdy może zdecydować, kiedy nadaje życiu wartość. A przynajmniej do kiedy jeszcze można się go pozbyć. W zdecydowanej większości Europy aborcja jest legalna i powszechna. Tylko Polska, Irlandia i Malta wciąż się opierają nadawaniu życiu wartości. Tak, tym razem się nie pomyliłam. Uważam, że życie jest bezcenne, od poczęcia (i to jest jego bezdyskusyjny początek) do naturalnej śmierci, dlatego nie można mu nadać żadnej policzalnej wartości.

Ostatnio wspomniałam o tym, że wielkim plusem samoobserwacji jest możliwość bardzo dokładnego wyznaczenia dnia poczęcia, w związku z czym możemy kochać swoje dziecko od początku. Ale jest też druga wielka zaleta – możemy z większą dokładnością wyznaczyć datę porodu. Czas trwania ciąży u ludzi liczony od dnia zapłodnienia wynosi 266 dni, czyli 38 tygodni. Ponieważ jednak w większości przypadków trudno jest określić dzień zapłodnienia, w medycynie przyjęto liczyć 280 dni od ostatniej miesiączki, zakładając, że do zapłodnienia dochodzi w 14 dniu cyklu. Już w Starym Testamencie Pisma Świętego napisane jest W łonie matki zostałem ukształtowany jako ciało, w ciągu dziesięciu [księżycowych] miesięcy. Dziesięć miesięcy księżycowych to ok. dziewięciu miesięcy kalendarzowych.

Wszystko się zgadza, jeżeli do owulacji i zapłodnienia doszło 14 dnia cyklu. Termin wg ostatniej miesiączki ma również dwutygodniowe widełki, więc nawet gdyby do poczęcia doszło 28 dnia cyklu to nie ma dużego ryzyka wywołania porodu przedwcześnie. Co jednak, jeśli w ciążę zachodzą kobiety, które owulują i zachodzą w ciążę później niż 28 dnia cyklu, a tego nie wiedzą? U nich właśnie poród będzie wywołany sztucznie, odbierając dziecku bezcenne godziny spędzone w mamy brzuchu. Dlatego obserwacja cyklu przy staraniu się o ciążę jest tak ważna, szczególnie u kobiet z nieregularnymi miesiączkami. Nie tylko wiadomo, kiedy są dni płodne i kiedy działać, ale też nie ma problemu z wyznaczeniem daty porodu. Potrzebna jest do tego informacja o dniu szczytu śluzu w cyklu, w którym doszło do zapłodnienia. Od tego dnia odejmujemy 7 dni i dodajemy 9 miesięcy. Np.: Szczyt śluz był 13 lipca. 13 – 7 = 6 6 lipca + 9 miesięcy -> 6 kwietnia Jest to najbardziej precyzyjny sposób wyznaczenia terminu porodu, który często nie pokrywa się z terminem od ostatniej miesiączki, bądź terminem wyznaczonym przez usg.

Jakie są Wasze doświadczenia? Czy znajomość dnia poczęcia pomogła Wam uniknąć przyspieszania porodu i pozwalała utrzymać spokój, gdy ciąża się „przedłużała”? Czekam na komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni

Tagi: , ,  | 23 komentarzy

Plus dziewięć miesięcy Top

Dodany przez Cynosia Fri, 27 Aug 2010 11:20:25 GMT

Różne rzeczy można sobie sądzić o doktorze Fijałkowskim i jego programie, o którym pisałam poprzednio, ale nie można mu odebrać jego głębokiego szacunku dla życia od poczęcia, dla płodności człowieka oraz kobiecej zdolności do rodzenia. Całe jego życie to wyraz tego szacunku – czytając jego słowa, nie da się nie zauważyć niesamowitej pasji tego człowieka oraz jego ciągłego zdumienia cudem, jakim jest połączenie komórki jajowej z plemnikiem, rozwój człowieka w życiu płodowym oraz sam poród. Może mi tak pasuje jego twórczość, bo podzielam tą pasję i nad życie kocham życie, niezależnie od tego czy składa się z dwóch komórek czy z dwustu miliardów.

Żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie. Od poczęcia, od 24 tygodnia ciąży, czy od urodzenia. A np. w starożytnych Chinach i Japonii doliczano noworodkowi jeden rok życia do daty urodzenia, co świadczy o traktowaniu życia po narodzinach jako kontynuacji życia płodowego. Przecież poród nie stanowi nagłego początku istnienia dziecka. Jego serce zaczęło bić 8 miesięcy wcześniej, ruchy klatki piersiowej były ćwiczone przez 5 miesięcy przed wyjściem (nie przyjściem) na świat, a wyposażenie układu nerwowego, na który ostatecznie składa się 12 miliardów komórek, zaczęło się dokonywać już w pierwszych dniach życia zarodka. Wiadomo, że datę poczęcia jest trudniej wyznaczyć niż datę urodzenia, ale czemu 9 miesięcy, które spędzamy w brzuchu mamy, jest traktowane jako inne życie? W dniu urodzin twierdzimy, że mamy np. 25 lat, a tak naprawdę mamy 25 lat i 9 miesięcy. Kiepska to informacja, szczególnie dla kobiet, które wolą sobie odejmować lat, niż dodawać, ale od kiedy zdałam sobie z tego sprawę, po cichu świętuję również przybliżony dzień swojego poczęcia ;)

I tutaj pojawia się kolejny plus stosowania metody objawowo-termicznej. Obserwując się możemy z dużą pewnością wyznaczyć dzień poczęcia. Myślę, że dla każdego człowieka co najmniej miła jest świadomość, że jego rodzice wiedzą, kiedy i gdzie się począł :) i że chcieli, by się począł. szkoda go tej świadomości pozbawiać. Dlatego bardzo się cieszę, że coraz więcej par podchodzi do starań o dziecko bardziej świadomie i wykorzystuje wiedzę o ludzkiej płodności do tego, by kochać swoje dziecko od samego początku. To dobry kapitał na przyszłość, nie sądzicie?

Pozdrawiam serdecznie,

Cynosia, ekspert 28dni

Tagi: , ,  | 22 komentarzy

Odkładanie...na wieczne później? Top

Dodany przez Cynosia Mon, 12 Jul 2010 14:12:08 GMT

Kiedy jest dobry moment na zaplanowanie dziecka? Biologicznie między 20 a 30 rokiem życia. Tylko biologia swoje, a życie swoje. Jako kobieta jeszcze bezdzietna nie zamierzam tu odpowiadać na to pytanie czy się mądrzyć, tylko zastanowić nad tym i dowiedzieć co Wy o tym myślicie, jako że ostatnio mamy wyraźnie widoczną tendencję do odsuwania myśli o rodzicielstwie i minimalny przyrost naturalny.

Nie wiem, czy wy też odnosicie takie wrażenie, że naszym priorytetem w XXI wieku powinna być samorealizacja, rozwój, kariera – tak mówią media, taka postawa jest pożądana i promowana. Niezależność to podstawa. Ani słowa o poświęceniu dla drugiej osoby, a już na pewno nie dla dziecka – poświęcenie, które w gruncie rzeczy jest bardzo pozytywną sprawą, bo uczy dzielenia się sobą z innymi, nabrało ostatnio bardzo złego znaczenia. Dlatego zanim para zdecyduje się na dziecko oboje muszą się wyszaleć, zwiedzić pół świata, mieć dobrą pracę, duże mieszkanie, samochód, a najlepiej dwa, no i w ogóle – „godne warunki” do życia. Wpisałam w cudzysłowie, bo dla każdego pewnie te godne warunki znaczą co innego. A dziecku przecież potrzebny jest dach nad głową i dużo miłości, a nie wózek za parę tysięcy. Nie chcę powiedzieć, że dziecko nie jest kosztowną sprawą, ale znam dużo par, które stosunkowo małym kosztem wychowują po kilkoro dzieci i niczego im nie brakuje, a ich rodziny są bardzo szczęśliwe.

Nie wiem czy to źle, że tak się dzieje, w końcu każdy ma prawo do decydowania, co jest w jego życiu najważniejsze i kiedy jest dobry moment na zakładanie i powiększanie rodziny. Zastanawiam się tylko czy u kobiet rzeczywiście jest to taka bardzo świadoma decyzja, czy może raczej presja społeczna, chęć dorównania mężczyznom itp. Mam na myśli tą presję społeczną, która mówi: „musisz mieć jak najwięcej, być jak najlepsza”, a nie tą rodzinną „kiedy dziecko?”, bo ta druga powoli zaczyna znikać. Nie wypada już o to pytać. Każdy może sobie zaplanować rodzinę, kiedy chce i jak chce…

Aktualne problemy zachodniego świata z płodnością pokazują, że nie do końca tak jest. Że dziki pęd i życie w stresie nie sprzyjają realizacji planów prokreacyjnych, ani tym bardziej wychowaniu dzieci. Jak pisze Eva Herman w książce Świat według Ewy – życie na nowych zasadach (zainteresowanym tym tematem naprawdę polecam): szpagat pomiędzy prywatnym życiem a karierą jest ekstremalnym sportem, który nas rozdziera zamiast uskrzydlać. Wiele z Was na pewno wie z doświadczenia, jak bardzo trudno jest połączyć wychowanie dziecka z pracą bez wyrzutów sumienia i bez uszczerbku na jednym, bądź drugim. Mamy w naszych czasach dużo możliwości – np. praca z domu albo mała własna firma, ale ilu z nas to dotyczy? Ten problem też na pewno przyczynia się do odkładania dziecka na później, nasze państwo nie wydaje się za bardzo nas wspierać w tych kwestiach, musimy sobie radzić same. No i jak sobie radzicie? Czekam na komentarze.

Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 82 komentarzy | brak trackbacków