© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


Plus dziewięć miesięcy

Opublikowane przez Cynosia Mon, 30 Aug 2010 12:54:00 GMT

Różne rzeczy można sobie sądzić o doktorze Fijałkowskim i jego programie, o którym pisałam poprzednio, ale nie można mu odebrać jego głębokiego szacunku dla życia od poczęcia, dla płodności człowieka oraz kobiecej zdolności do rodzenia. Całe jego życie to wyraz tego szacunku – czytając jego słowa, nie da się nie zauważyć niesamowitej pasji tego człowieka oraz jego ciągłego zdumienia cudem, jakim jest połączenie komórki jajowej z plemnikiem, rozwój człowieka w życiu płodowym oraz sam poród. Może mi tak pasuje jego twórczość, bo podzielam tą pasję i nad życie kocham życie, niezależnie od tego czy składa się z dwóch komórek czy z dwustu miliardów.

Żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie. Od poczęcia, od 24 tygodnia ciąży, czy od urodzenia. A np. w starożytnych Chinach i Japonii doliczano noworodkowi jeden rok życia do daty urodzenia, co świadczy o traktowaniu życia po narodzinach jako kontynuacji życia płodowego. Przecież poród nie stanowi nagłego początku istnienia dziecka. Jego serce zaczęło bić 8 miesięcy wcześniej, ruchy klatki piersiowej były ćwiczone przez 5 miesięcy przed wyjściem (nie przyjściem) na świat, a wyposażenie układu nerwowego, na który ostatecznie składa się 12 miliardów komórek, zaczęło się dokonywać już w pierwszych dniach życia zarodka. Wiadomo, że datę poczęcia jest trudniej wyznaczyć niż datę urodzenia, ale czemu 9 miesięcy, które spędzamy w brzuchu mamy, jest traktowane jako inne życie? W dniu urodzin twierdzimy, że mamy np. 25 lat, a tak naprawdę mamy 25 lat i 9 miesięcy. Kiepska to informacja, szczególnie dla kobiet, które wolą sobie odejmować lat, niż dodawać, ale od kiedy zdałam sobie z tego sprawę, po cichu świętuję również przybliżony dzień swojego poczęcia ;)

I tutaj pojawia się kolejny plus stosowania metody objawowo-termicznej. Obserwując się możemy z dużą pewnością wyznaczyć dzień poczęcia. Myślę, że dla każdego człowieka co najmniej miła jest świadomość, że jego rodzice wiedzą, kiedy i gdzie się począł :) i że chcieli, by się począł. szkoda go tej świadomości pozbawiać. Dlatego bardzo się cieszę, że coraz więcej par podchodzi do starań o dziecko bardziej świadomie i wykorzystuje wiedzę o ludzkiej płodności do tego, by kochać swoje dziecko od samego początku. To dobry kapitał na przyszłość, nie sądzicie?

Pozdrawiam serdecznie,

Cynosia, ekspert 28dni

Tagi: , ,  | 22 komentarzy

Komentarze

  1. misia-ludek Mon, 30 Aug 2010 13:04:23 GMT

    To prawda, dla mnie też ważne jest kiedy poczęło się moje dziecko. Do starań podeszłam bardzo świadomie i bardzo pragnęłam zostać matką. Nie ukrywam, że gdy w czerwcu poroniłam, to zapragnęłam aby moje dziecko przyszło na świat w Maju, dlatego sierpień musiał być miesiącem starań. Mieliśmy to szczęście, że Maja poczęła się od razu:-)))i tak 21 maja przyszła na świat. Ja, wiedząc jakie długie cykle miała moja mama, wiem, że zostałam poczęta na początku sierpnia. Pozdrawiam

  2. be_atka Mon, 30 Aug 2010 13:15:18 GMT

    nie trzeba być dr Fijałkowskim by zachwycać się cudem życia ! nie ma nic bardziej fascynującego, niż świadomość, że dzięki naszej miłosci rozwija sie we mnie mały człowiek ! że czuje, że juz niedługo mnie usłyszy, że mając ciałko długości 6 mm ma bijące serduszko i z dnia na dzień się zmienia, rośnie, dojrzewa … gdy tylko dowiedziałam sie o ciąży, wiedziałam że noszę w sobie dziecko, które już kocham :) … myslę, ze wiele kobiet tak traktuje swoje dziecko w wieku prenatalnym …

  3. Pusiak Mon, 30 Aug 2010 13:17:35 GMT

    Ja też wiem, kiedy zostałam poczęta (początek sierpnia), i wiem równiez kiedy została poczęta Nasza córeczka, mimo że nie prowadziłam wtedy obserwacji :)

  4. nana81 Mon, 30 Aug 2010 14:00:20 GMT

    To wszystko piękne. Szkoda tylko, że lekarze ginekolodzy paradoksalnie nie zawsze mają tego świadomość albo nie dopuszczają jej do siebie.

  5. jaca_randa Mon, 30 Aug 2010 16:53:52 GMT

    Według mnie wiek powinien się liczyć od dnia urodzenia, nie dnia poczęcia. Bo wówczas pojawia się człowiek, który jest w stanie żyć SAMODZIELNIE. Nie twierdzę, że życie płodowe jest bez znaczenia. Ważny jest również okres przed poczęciem, odpowiednia dbałość o komórki rozrodcze.

  6. atramp Mon, 30 Aug 2010 17:16:27 GMT

    bardzo ciekawe ujecie tematu- nigdy o sobie tak nie myslalam… i nie mam nic przeciwko, zeby dodac sobie 9 miesiecy :)

    a z moich wyliczen wynika, ze jestem dzieckiem ‘przedslubnym’ :)

    a naturalne metody i swiadome starania wg mnie sa wyrazem dojrzalosci i odpowiedzialnosci

    choc jedna z moich kolezanek, wiedzac, ze stosuje metody naturalne i ze staram sie o dziecko- stwierdzila, ze wg niej- to jest ‘robienie dziecka’ a nie staranie sie… hmmm

  7. Limonka Tue, 31 Aug 2010 06:06:12 GMT

    “Żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie.”

    Nic bardziej nie szkodzi życiu poczętemu niż świadome lub nieświadome lansowanie podobnego poglądu. I nic bardziej nie smuci niż fakt, że podobne zdanie wychodzi spod pióra “miłośnika życia”.

  8. Limonka Tue, 31 Aug 2010 06:06:49 GMT

    “Żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie.”

    Nic bardziej nie szkodzi życiu poczętemu niż świadome lub nieświadome lansowanie podobnego poglądu. I nic bardziej nie smuci niż fakt, że podobne zdanie wychodzi spod pióra “miłośnika życia”.

  9. Fiufiu Tue, 31 Aug 2010 07:52:23 GMT

    Jaca Randa, a co z wcześniakami, które na początku są na podtrzymaniu, bo nie potrafią żyć SAMODZIELNIE?

  10. asik Tue, 31 Aug 2010 08:55:37 GMT

    ach to moj ulubiony temat:)ja tez wiem kiedy sie poczelam i gdzie hihi:)(choc podobno tato mnie nie chciał,ale ciesze sie ze jestem i to jak:)))i wiem kiedy poczely sie moje dzieci x3:)i tez kiedys o tym duzo myslalm szczegolnie bedąc w ciązy,i mowie moim pociechom jakie byly upragnione jak balismy sie o ich zycie gdy poplamialam w ciąży,a co do Dr Fijalkowskiego kazdy ma prawo myslec o nim jak chce, ale dla mnie autorytetem pozdrawiam czytajacych

  11. norah Tue, 31 Aug 2010 19:06:43 GMT

    Ja też życie przed narodzinami traktuję jak “życie”, a nie jak “wstęp do życia”, czy coś w tym stylu. Bardzo różni się też moje nazewnictwo od kiedy zaszłam w ciążę i słowa mają teraz większe znaczenie. Nie mówię, że poroniłam, lecz mówię, że moje dziecko zmarło, bo tak się właśnie stało. Jego serce przestało bić, kiedy był jeszcze we mnie, nijak nie da się tego nazwać, jak po prostu: śmierć. Nie mówię, że miałam dziecko, lecz mówię, że je mam, bo przecież wierzę, że ono istnieje, i że kiedyś je spotkam. Ono zmarło, lecz nie przestało istnieć. Jest taki cytat: “Ten, kto żyje miłością - widzi głębiej. Ten, kto żyje nadzieją - widzi dalej. Ten, kto żyje wiarą - widzi wszystko w zupełnie innym świetle.” Chyba przede wszystkim stąd biorą się różnice w postrzeganiu początku życia. Kiedy się człowiekiem już jest, a kiedy jeszcze nie jest…? Ja nie dopuszczam myśli, że kiedyś mogłam być czymś, lub kimś innym niż człowiek;)

  12. Annalena Wed, 01 Sep 2010 12:06:43 GMT

    @Limonka - a czego oczekujesz? że Cynosia będzie lansowała JEDYNY SŁUSZNY POGLĄD? Wpisy na blogu maja na celu zachęcenie nas do dyskusji. Zachęcenie ludzi o róznych poglądach. masz inny - prosze bardzo, wyraź go, ale nie opieraj go na krytyce, bo przez taki styl dyskusji właśnie mnei sie odechciewa w ogóle zabierac głosu. Jeśli nie zrozumiałaś, mogę Ci wyjasnić, że ten wpis niczego nie lansuje, a opisuje. taka jest prawda,że każdy może sam decydować. i nie zmieni tego fakt, że Ty i ja mamy określony pogląd na tą sprawę (bo domyślam się, że mamy ten sam). …Nie rozumiem dlaczego część lasek tutaj zaczyna swoje wywody od krytyki innych opartej na łapaniu za słowka i udawaniu,że się nie rozumie, co autor mia na myśli.

  13. Tabaluga Wed, 01 Sep 2010 21:35:25 GMT

    Cynko moja złota,

    mam zastrzeżenie do tego zdania: “Żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie.”

    Zaistnienie życia (ludzkiego lub dowolnego innego) jest faktem obiektywnym i niezależnym od czyichkolwiek poglądów.

    Jeśli ja (np w zbożnym - a jakże - celu odmłodzenia się ;) )zdecyduję, że życie zaczyna się po pierwszych urodzinach, to nie zmienia to faktu, że ono zaczyna się wcześniej - prawda?

    Zakładam Twoją dobrą wolę i domyślam się, że chodziło Ci o to, że każdy może zgodnie z własnym widzimisię potraktować mce przed porodem i nieoficjalnie doliczać je sobie bądź nie do wieku metrykalnego?

    Bo tak jak to teraz wisi w tym wpisie brzmi niezręcznie.

    Przerobiłabym to na: “Żyjemy w czasach, w których każdy może decydować, ile ma naprawdę lat.” - chwytliwe i chyba lepiej oddaje sens wywodu.

    Co Ty na to?

  14. Tabaluga Wed, 01 Sep 2010 21:44:33 GMT

    A w ogóle jak zobaczyłam tytuł wpisu to myślałam, że będzie o tym, jak wlaściwie wyznaczyć sobie TP i o tym, żeby nie dać sobie wymuszać porodu tylko dlatego, że minął termin z OM, jeśli się wie, że owu miało się późno.

    Może coś o tym kiedyś napiszesz? Tak podpowiadam, bo to ciekawa sprawa i dostępna tylko dla NPRowo wtajemniczonych ;).

  15. mw Thu, 02 Sep 2010 12:34:25 GMT

    mnie rodzice poczeli w listopadzie tuz po tym jak Mama sie o mnie goraco modlila w Kaplicy Jasnogorskiej :-)

  16. lechala Thu, 02 Sep 2010 20:23:32 GMT

    “Według mnie wiek powinien się liczyć od dnia urodzenia, nie dnia poczęcia. Bo wówczas pojawia się człowiek, który jest w stanie żyć SAMODZIELNIE.”

    A czy noworodek, niemowlak, male dziecko, jest w stanie ” zyc samodzielnie” ?

    :) Pozdrawiam!

  17. Ewasmerf Fri, 03 Sep 2010 10:02:19 GMT

    lechala, patrzac w ten sposob to niektorzy 40latkowie nie sa w stanie zyc samodzielnie. To samo ze staruszkami czy niepelnosprawnymi, ktorymi trzeba sie zajmowac, karmic itp. Samodzielnie w tym wypadku znaczy - poza organizmem matki. Dopoki nie nastapia narodziny to dziecko jest zalezne od matki. Jesli ona umiera, to dziecko tez umiera. Chyba ze sie narodzi i lekarze przejma funkcje podtrzymywania go przy zyciu.

  18. Tabaluga Fri, 03 Sep 2010 21:33:45 GMT

    Z tym życiem poza organizmem matki to też jest ciekawa rzecz, bo jeśli dziecko urodzi się np w 30tc w murzyńskiej chacie w Kongo czy innym Zimbabwe to pewnie umrze. A jeśli to samo dziecko urodzi się w wypasionej nowojorskiej klinice pełnej świetnego sprzętu, to przeżyje.

    I cała teoria mówiąca, że początek życia jest wtedy, gdy można przeżyć poza organizmem matki leży i kwiczy :)

  19. Ewasmerf Sat, 04 Sep 2010 08:29:26 GMT

    Niezupelnie - bo czy tu czy tu dziecko sie rodzi i wszyscy sa zgodni ze od momentu “weyjscia”: z brzucha liczy sie jegogodziny, dni, miesiace i lata zycia. jak dziecko umiera tuz po urodzeniu w tym 30 tygodniu to sie mowi ze zylo kilka godzin albo minut, a jak go utrzymaja w wypasionej klinice to od tego momentu bedzie sie liczyc lata jego zycia. W tym sensie jest to “samodzielnie”!

  20. Tabaluga Sat, 04 Sep 2010 12:59:50 GMT

    Zgoda, Ewa, w ten sposób liczy się wiek metrykalny, czyli ten oficjalny.

    Natomiast wpis Cynki jest o doliczaniu sobie do wieku oficjalnego mcy przed porodem i świętowaniu ich po cichu.

    Jedna z dziewczyn napisała, że dla niej życie zaczyna się, gdy dziecko może przeżyć samodzielnie poza organizmem matki. (Jak rozumiem, wobec tego byłąby skłonna doliczać sobie ten czas do swojego wieku, bo o tym tu rozmawiamy, prawda?)

    Tyle że to jest mocno nieprecyzyjne określenie, bo o ile żyjąc w Pl można by sobie doliczyć jakieś 10 lub nawet kilkanaście tygodni ciąży, to żyjąc w III świecie można doliczyć ich maksymalnie kilka. I tu się teoria wykłada na łopatki, bo ludzie są równi i nieważne w jakim miejscu świata przyszło im mieszkać, ich życie zaczyna się w takiej samej określonej chwili. Gdyby przyjąć, że życie Polaka zaczyna się w jednym momencie ciąży a życie Etiopczyka w innym, to to już pachnie rasizmem, a do tego de facto prowadzi przyjęcie kryterium samodzielnego przeżycia.

  21. Ewasmerf Sun, 05 Sep 2010 15:22:27 GMT

    Dla mnie akurat dziwactwem jest doliczanie sobie do wieku metrykalnego wieku plodowego - z tym jest wlasnie problem jaki opisujesz. Nie wiem w ogole po co takie udziwnienia. Ok- zycie zaczyna sie w momencie poczecia, ale wiek przyjeto liczyc od chwili narodzin i tyle. Jak tak zaczniemy gdybac i wydziwiac to wszystko stanie na glowie. Kalendarze, zegary - wszystko jest umowne.

  22. Tabaluga Mon, 06 Sep 2010 16:41:18 GMT

    No wiadomo, nikt się postarzać nie chce. Ale miło sobie wspomnieć w okolicach rocznicy poczęcia, że moim rodzicom było ze sobą na tyle dobrze razem, że aż zmajstrowali mnie ;)

    Ja tam się uśmiecham pod nosem na przełomie lipca i sierpnia ;)

(wpisz url/email »)

   Podgląd komentarza