© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


Scalony program prokreacji ekologicznej

Opublikowane przez Cynosia Fri, 20 Aug 2010 08:07:00 GMT

Nie wiem, czy miałyście okazję zetknąć się z książkami autorstwa nieżyjącego już niestety wspaniałego ginekologa Włodzimierza Fijałkowskiego – jeśli nie, to polecam. Cała Polska zawdzięcza mu bardzo wiele, jeśli chodzi o wiedzę na temat Metod Rozpoznawania Płodności, naturalnych porodów i laktacji. Sama czytałam kilka pozycji z jego dorobku i przejęłam jego sposób myślenia o życiu w zgodzie z naturalnym rytmem płodności, jako wyrazie szacunku zarówno do siebie samej jak i całej natury. Ekologia zawsze zaczyna się od działań w najbliższym otoczeniu, którym przecież jest przede wszystkim nasz organizm.

Fijałkowski przedstawia Naturalne Planowanie Rodziny jako alternatywę dla tak rozpowszechnionego na zachodzie (i coraz bardziej też u nas) programu antykoncepcyjno-aborcyjnego. Umieścił NPR w swoim scalonym programie prokreacji ekologicznej wśród 8 innych punktów:

  1. Wychowanie do integracji seksualnej (immunologiczne dziewictwo okresu dojrzewania, czystość jako styl życia)
  2. Naturalne planowanie rodziny
  3. Profilaktyka prekoncepcyjna
  4. Pedagogika prenatalna
  5. Przygotowanie do naturalnego porodu
  6. Przygotowanie do ról rodzicielskich
  7. Poród naturalny – poród rodzinny
  8. Ekologiczne karmienie
  9. Dwurodzicielstwo od poczęcie do opuszczenia przez dziecko domu rodzinnego

Program ten pochodzi z książki Ekologia rodziny. Ekologiczna odnowa prokreacji. Sprzyja on podejmowaniu działań promujących zdrowie. Nie da się ukryć, że kobiety stosujące metody objawowo-termiczne, dużo lepiej znają swój organizm, szybciej wyłapują stany chorobowe, a także często podejmują pozytywne zmiany w stylu życia w celu uzdrowienia cykli miesiączkowych. Fijałkowski podkreśla też, że pogłębianie się świadomości ekologicznej musi iść w parze z atrakcyjnym ukazywaniem wartości życia w zgodzie z naturą. Trudne jest przeciwstawianie się wszelkim działaniom powodującym „ciężkie skażenie na terenie płodności” – antykoncepcja, aborcja, pornografia oraz ich skutkom takim jak promiskuityzm w wieku dojrzewania (i nie tylko) czy choroby przenoszone drogą płciową (paradoks HIV – współżycie, które miało dawać życie, przynosi niektórym śmierć…).

NPR i cały program prokreacji Fijałkowskiego stawia w centrum działań proekologicznych człowieka od samego poczęcia w zgodzie z hasłem „ekologia łona ekologią świata”. W jaki sposób Wy rozumiecie ekologię prokreacji? Czy stosowanie metod objawowo-termicznych sprzyja też spełnianiu innych punktów zawartych w całym programie? Czekam na komentarze, Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 24 komentarzy

Komentarze

  1. be_atka Fri, 20 Aug 2010 08:22:13 GMT

    hmm, jakie “ciężkie skarzenie” wywiera na płodnosci fakt współżycia z osobą, z którą sie nie jest wziązanym ?? jaki wpływ na płodnośc ma pornografia? :))

  2. be_atka Fri, 20 Aug 2010 08:25:39 GMT

    ekologia prokreacji? nie stosuję obserwacji by być “eko”, stosuje by poznać swoją płodność z czystobiologicznego punktu widzenia, nie potrzebuję dorabiać filozofii do badania śluzu :)

    jakoś nie specjalnie przekonuje mnie podejście tego pana

  3. biolog Fri, 20 Aug 2010 08:44:29 GMT

    Ciesze się, że stosując metody rozpoznawania płodności nie ingeruję w swoje zdrowie, dbam o nie, ale ekologiczny bełkot nigdy nie będzie do mnie przemawiał, a tak to odebrałam.

  4. Tabaluga Fri, 20 Aug 2010 09:32:09 GMT

    Już o tym pisałam gdzieś na forum, ale warto i tu: dawno zauważyłam wśród znajomych NPRowych bądź nie, że ten, kto szanuje naturę w kwestii planowania rodziny rozciąga to na kolejne sfery życia - pragnienie rodzenia w sposób jak najbardziej naturalny, czy naturalnego karmienia. (Do tego dochodzi fakt, o którym też tu już było, że NPR pomaga psychicznie scalić małżeństwo, co ma związek z ostatnim punktem Fijałkowskiego.)

    Pozwolę sobie tę tendencję nazwać “prawem Tabalugi” ;) i sforumułować je następująco: naturalne = normalne = dobre.

    Myślę więc, że Fijałkowski raczej opisał zjawisko niż stworzył swój autorski program wg własnego pomysłu. Co nie zmienia faktu, że intuicję miał rewelacyjną.

  5. jaca_randa Fri, 20 Aug 2010 09:34:22 GMT

    No nie wiem, jakoś sformułowanie “ekologia łona”, zwłaszcza padające z ust mężczyzny, dziwnie mi się kojarzy. Z tym “ciężkim skażeniem” też bym nie przesadzała. Brzmi to wszystko jakoś jak rodem ze średniowiecza. Nie podoba mi się.

  6. charlie1982 Fri, 20 Aug 2010 09:37:41 GMT

    Szkoda, że nie wiedziałam o tych książkach wcześniej. Ale nic straconego :) Cieszę się, że o tym napisałaś.

  7. mesee Fri, 20 Aug 2010 09:49:43 GMT

    co za bzdury….

  8. Annalena Fri, 20 Aug 2010 09:50:05 GMT

    A ja poznałam nowe słówko: promiskuityzm :D

  9. Rozmarynka Fri, 20 Aug 2010 10:07:01 GMT

    Tak. Kiedy zaczęłam czytać jego książki, to najpierw zauważyłam jego wielki szacunek dla człowieka. Teraz, odwiedzając lekarzy, mam wrażenie, że najchętniej to albo by mnie potępili, że jeszcze nie jestem w ciąży, a “dla kobiety to nie problem znaleźć sobie kogoś na jedną noc” (cytuję doktora), albo - dla odmiany - od razu zapisali tabletki.

  10. Misieczka Fri, 20 Aug 2010 11:42:06 GMT

    O dr Fijałkowskim słyszałam, jak również o jego zasługach. Ale prawdę mówiąc książek jego nie czytałam. A bardzo mi się podoba to co zostało tu przytoczone. I ma to zastosowanie w moim życiu. Jednak ja nie patrzę na to przez pryzmat ekologii (a w każdym razie tak tego nie nazywam). Dla mnie jest to po prostu sposób życia z poszanowaniem godności człowieka, szacunku do siebie i drugiego człowieka. Patrzę też jeszcze głębiej, jako osoba wierząca, postępowanie “naturalne” jest “dobre” - także w znaczeniu moralnym. Oczywiście nie na zasadzie nakazów i zakazów, tylko po prostu miłości do człowieka i jego Stwórcy.

    Bardzo dobrym przykładem może tu być naturalne karmienie - kocham moje dziecko, więc chcę mu dać to, co dla niego najlepsze - wybieram więc najwłaściwszy dla człowieka pokarm + budowanie więzi podczas karmienia itd.

  11. chmurrka Fri, 20 Aug 2010 19:21:11 GMT

    Nigdy nie myślałam o ekologii w kontekście płodności, ale to, co ten pan napisał tworzy jedną spójną całość, tzn. promuje pewien spójny styl życia oparty o świadome “zarządzanie” ;) własną płodnością (która jest dla nas poniekąd naturalna) i jej naturalnymi konsekwencjami :).

    Ale czy dla wszystkich taka postawa będzie naturalna? A co z takimi osobami, które na codzień czują ogromną potrzebę wyładowania swojego ogromnego napięcia seksualnego nie zawsze dysponując stałym partnerem?

    Problem mnie akurat nie dotyczy, mi się jakoś intuicyjnie układało wg punktów tego pana, ale podejrzewam, że nie wszyscy się zgodzą z taką definicją tego, co dla nich naturalne…

  12. Sasecik Fri, 20 Aug 2010 19:39:59 GMT

    Wiesz szkoda że nie czytałam o przygotowaniu do naturalnego porodu… bo bym się o tym wydarzeniu wiecej wiedziała. A tak to jechałam na żywioł i bałam się trochę, ale udało mi się!

  13. siciurynka Sat, 21 Aug 2010 12:09:25 GMT

    Obyśmy mieli więcej takich mężczyzn, którzy tak angażują się w sprawy kobiece i z takim szacunkiem o nich mówią - bo w końcu “łono” nie jest tylko naszą własnością ;), panowie też mają coś do powiedzenia w kwestii płodności pary. I dobrze, jak mają coś do powiedzenia. To znaczy - dobrze, jak kobiety nie są zosiami-samosiami, akceptują rolę mężczyzny w związku i stwarzają mu pole do poważnego i odpowiedzialnego traktowania ich wspólnej płodności. Ekologia swoją drogą, myślę, że to bardzo pozytywny, ale efekt uboczny naturalnego i odpowiedzialnego podejścia do płodności.

  14. vicky80 Sat, 21 Aug 2010 14:47:02 GMT

    mnie przekonuje npr w kontekście bycia w zgodzie z natura jednocześnie tak jak napisała chmurka..nie dla każdego np.dziewictwo do ślubu jest stanem naturalnym:) Jakbym już miała dyskutować o naturze to wyszłoby coś wręcz przeciwnego;) to już wg mnie bardziej kwestia religijna czy ewentualnie etyczna.

  15. Dotka Mon, 23 Aug 2010 10:04:54 GMT

    Vicky80: zgadzam się z tobą.

    Trochę te wywody o “ekologicznej” prokreacji w pewnych aspektach trącają religijnymi przekonaniami dr Fijałkowskiego. Taka grupa wiernych każdej z jego tez, to spokojnie o fanatyzm mogła by być posądzona.

  16. ptysiaczekk Mon, 23 Aug 2010 11:12:58 GMT

    Witajcie, akurat miałam tą przyjemność poznać tego człowieka osobiście na wykładach, które bardzo mile wspominam!!! To był naprawdę wyjątkowy człowiek

  17. asik* Tue, 24 Aug 2010 12:30:35 GMT

    Cenie sobie osobe jaka był dr Fijałkowski moim narzeczonym zawsze cytuje jego argumenty “za i przeciw antykoncepcji” na niektorych robi wrazenie:)

  18. jaca_randa Fri, 27 Aug 2010 12:51:21 GMT

    bo w końcu “łono” nie jest tylko naszą własnością” Proszę??? Moje łono jest moją własnością, ewentualnie moich dzieci. Nie życzę sobie, żeby ktoś nim rozporządzał. Jeśli są kobiety, które lubią wystawiać swoje łona na fora publiczne - to niech to robią, ale niech nie piszą w imieniu wszystkich kobiet, bo to już jest nadużyciem.

  19. marta5006 Sat, 28 Aug 2010 16:01:23 GMT

    Brawo jaca-randa :))Zgadzam sie w 100%. I nie cierpię takiego “dorabiania filozofii do badania śluzu” jak pisze beatka. Nie rozumiem co takiego naturalnego jest we wtykaniu sobie termometru w to ” łono”. Metoda ma praktyczne zalety , i kto chce ten korzysta- robienie wokół tego nabożeństwa irytuje mnie okropnie!

  20. siciurynka Sun, 29 Aug 2010 08:34:00 GMT

    A mnie irytuje zupełnie mechaniczne i bezuczuciowe podejście. I co? I nic. Jako żona czuję się cudownie z poczuciem, że moje ciało służy nie tylko mnie, ale i mężowi, że dzięki naszym ciałom możemy wspólnie przeżywać niesamowite chwile, a kiedy będę w ciąży, moje ciało i “łono” będzie służyć także owocowi naszej wspólnej miłości. Dlatego uważam, że łono nie jest tylko i wyłącznie moją własnością. I uważam pewnie dosyć bezczelnie, że jeśli kobiety nie potrafią “podzielić” się psychicznie swoim ciałem, to są egoistkami :) Teraz linczujcie mnie, o wyzwolone, nowoczesne feministki! :D

  21. jaca_randa Mon, 30 Aug 2010 16:50:16 GMT

    Nie jestem feministką. Egoistką - może. Nie mam powodów do linczowania Ciebie, sisiurynka, bo co mnie właściwie obchodzi co Ty z Twoim łonem robisz? To Twoja sprawa.

  22. marta5006 Mon, 30 Aug 2010 17:13:34 GMT

    Ja dla odmiany jestem feministką ( nie wiem tylko czy wyzwolona) - egoistką staram sie nie być:)))Swoim łonem wlaśnie drugi raz się dzielę z małym człowiekiem:)Ale nie podnoszę tego do rangi nabożnej czci. Mam wrażenie , że takie traktowanie kobiety - niby wielkiej troski o życie , płodność, przeciwstawianie NPR “programowi antykoncepcyjno-aborcyjnemu”( bo jak antykoncepcja to juz wiadomo że od razu aborcja!)- to zabieranie jej głosu i usadzanie w jednej określonej roli społecznej.

  23. siciurynka Mon, 30 Aug 2010 18:44:29 GMT

    Ale w jakim sensie przeciwstawianie npr antykoncepcji to zabieranie głosu kobiecie? Jak dla mnie, to danie jej dużego pola manewru w kwestii jej własnego ciała. W świecie naturalnego podejścia do płodności to kobieta jest w centrum uwagi. Jest podmiotem.

    Nabożne traktowanie “łona”… Czy naprawdę kobiety nie pragną, aby tą niesamowitą sferę życia traktować szczególnie? Czy naprawdę kobiety wolą przechodzić do porządku dziennego nad tak genialnie działającym i dającym tak cudowne przeżycia systemem? Jeżeli są takie kobiety, które uważają swoją płodność jako oczywistość, zwykłą fizjologię, logikę, to szkoda mi ich. Brakuje mi u wielu dziewczyn takiej radości ze swojej kobiecości. Ciągle widzę kobiety, które chcą być bardziej męskie, niż mężczyźni, twarde, niewrażliwe, bo za żadne skarby nie chcą być posądzone o słabość. To chyba największa bolączka dzisiejszych kobiet - nie daj Boże, aby wzięli mnie za słabą.

  24. jaca_randa Mon, 30 Aug 2010 20:54:07 GMT

    E tam, nie chodzi o męskość, chodzi o robienie sensacji z czegoś, co może jest i piękne, ale naturalne, a przede wszystkim - intymne i prywatne. Wystarczy mi, że faceci się podniecają łonami. Hehe.

(wpisz url/email »)

   Podgląd komentarza