Dlaczego ewolucja tak dobrze ukryła kobiecą owulację?
Opublikowane przez Cynosia
Jak już wiecie, do co najmniej XIX wieku sądzono, że kobieta podobnie jak większość samic ssaków zachodzi w ciążę w trakcie miesiączki. Dopiero późniejsze odkrycia sprawiły, że ewolucjoniści i socjobiolodzy zaczęli się zastanawiać, dlaczego kobieta w żaden wyraźny sposób nie pokazuje po sobie dni płodnych. Nie ma żadnego stroszenia piór ani uwydatniania warg sromowych jak np. u małp. Oczywiście wiemy, jakie objawy towarzyszą owulacji, ale przecież nie obnosimy się ze swoim śluzem okołoowulacyjnym, prawda? ;) są też feromony, są bardziej jędrne piersi, błysk w oku, ale na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie poznać, czy kobieta ma dni płodne.
Mam swoją ulubioną teorię na ten temat. Zawsze opowiadam ją na kursie przedmałżeńskim i zwracam szczególną uwagę na to, by mężczyzna w tym czasie słuchał (bo nie zawsze słuchają mimo mych usilnych starań). Otóż, część ewolucjonistów twierdzi, że niewidoczna owulacja to ukłon w stronę kobiety i jej monogamicznej natury. Bo skoro mężczyzna nie wie, kiedy kobieta jest płodna, to zwyczajnie musi być przy niej cały czas – żeby nie przegapić najbardziej odpowiedniego momentu do przekazania genów. Całkiem logiczne, nie? :) teoretycznie w jego interesie jest zapłodnić jak najwięcej kobiet, ale chyba lepiej mieć pewność chociaż z jedną, niż tak strzelać w ciemno.
Rozmawiałam ostatnio z kilkoma mężczyznami, którzy twierdzą, że są w stanie wyczuć, kiedy kobieta ma owulację. Jeżą się kiedy słyszą moją teorię i broniąc swego prawa do poligamii wymyślają różne sposoby na wykrycie jajeczka – najczęściej podpierają się zapachem. Potem się mnie pytają, czy jest na to jakiś wiarygodny sposób. Ja mówię „tak, zajrzyj kobiecie do majtek” ;) Oczywiście mężczyźni nie są w stanie wyczuć płodności u każdej przechodzącej obok kobiety, ale zdecydowanie wierzę tym, którzy są w stałym związku i mówią tylko o swojej. Wiele z Was pewnie to potwierdzi. Widzicie jakąś zmianę w zachowaniu Waszych mężczyzn, kiedy jesteście płodne? Trudno się opędzić? ;)
Pozdrawiam i czekam na komentarze,


ja niestety nie zauważyłam, by mój mąż wyczuwał moją owulację, a szkoda, byłoby to miłe doświadczenie :)
a ponad to, faktycznie szkoda, że natura nie rozwiązała tego tak jak w zwierzęcym świecie, nie byłoby niechcianych ciąż, a więc i aborcji, nieszczęśliwych dzieci
Ja widzę,zresztą mąż mówi że całkowicie się inaczej wtedy zachowujemy-adorujemy;))
A u mnie jakos tak zawsze bylo, ze w czasie owu to sie oboje musielismy “zmuszac”. Nie wiem czy to akurat fakt, ze owu wypadala wtedy jak nam cos uniemozliwialo wspolzycie lub bylismy po prostu zmeczeni. Zycie…
Trudno się opędzić, ale jemu ode mnie ;) Mój mówi, że inaczej wtedy pachnę (wszędzie) tak bardziej słodko.
mój mąż zawsze ma większą ochotę na seks kiedy jestem płodna tak jak by to wyczuwał , nie wiem jak ale tak jest , chodzi za mną jak piesek za suczką w czasie rui , a ponieważ odkładamy to informuje go że nic z tego , myślę że coś w tym jest :)
Nie ma żadnego stroszenia piór ani uwydatniania warg sromowych jak np. u małp
jak to nie ma? :) Nie warg sromowych oczywiście, ale ust. Badania antropologów dowodzą, że malowane usta u kobiet to nic innego jak właśnie zamiennik warg sromowych u małp. Niedawno czytałam, że jednak w czasie dni płodnych kobiety zachowują się inaczej,inaczej się ubierają, bardziej się malują, ich oczy są bardziej świecące, postawa bardziej wyprostowana - kuszenie samca:).
Męzowie samoobserwatorek nawet jeśli nie mają wglądu w wykres, z czasem sami uczą się rozpoznawania płodności u żony instynktownie: po zachowaniu, wyglądzie, nastrojach, zapachu.
sugerujesz, że kobieta obserwująca się celowo zachowuje się inaczej podczas owu??? nasze zachowanie, zapach czy nastrój jest zależne od natury a nie jej obserwowania
A ja uważam, ze samooberwatorki, starające się o dziecko niestety zmieniają swoje zachowanie w czasie owulacji, stają się bardziej natarczywe, dążą do seksu. Znam to z autopsji, niestety sama taka się wtedy staję, chociaż staram się z tym walczyć, bo zniechęca to męża. Pomijam to, że mój mąż ma chyba owu-radar, zawsze jak zbliża się owulacja, to on nie ma ochoty na seks, albo nie może, albo coś tam…
Starające nie muszą być świadome płodności - “owu-radar” może być złudzeniem wynikającym z postawy wobec starań. U odkładających nie chodzi o wpływ samoobserwacji, tylko wpływ natury. One po prostu więcej zauważają dzięki zbieraniu doświadczenia.
A skąd taki podział na starające się i odkładające? Przecież metody wyznaczania czasu płodności są te same.
Mnie juz denerwuja wszelkie “teorie” o naturalnym rytmie zwlaszcza u odkladajacych. Naturalne jest uprawiac seks w owu, wtedy gdy ochota jest najwieksza i nie uprawiac jak ta ochota jest mniejsza. Tak to stworzyla natura.
Dla mnie samoobserwacja to nie tylko zagladanie sobie w majtki codziennie, grzebanie po szyjce i termometr co rano. Cale zycie polegalam wlasnie na tzw. znajomosci wlasnego ciala czy jak to nazywa sie tutaj - samoobserwacji - i instynktownie wiedzialam kiedy mam dni plodne, a kiedy nie. I wiele dziewczyn, ktore znam - wlasnie w ten sposob sobie radzi, zarowno przy odkladaniu jak i staraniu sie. Z powodzeniem.
Ale jakąś tam wiedzę trzeba mieć, żeby sobie z powodzeniem radzić ;) Też zanim zaczęłam stosować jakąś konkretną metodę, w ogóle zanim dowiedziałam się o MPR obserwowałam, że mam w trakcie cyklu śluz się zmienia, że ten mniej więcej w połowie to jest taki przezroczysty i rozciągliwy, a później zmienia się w biały nierozciągliwy, ale raczej bym nie zaryzykowała stosować tylko moje “widzi mi się” czy “czucie” jako metody regulacji poczęć.
może ja jestem jakimś wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale ja podczas owu jestem na największym wkurwie ever. prze @ jestem spokojniutka i miła, a wszystkie objawy, które dziewczyny mają przed @, ja mam w dni płodne: jestem rozstrojona, płaczliwa, wszystko mnie denerwuję, ja sie denerwuję szybciej i niestety to nie sprzyja adoracji żony:/ zwałszcza teraz, kiedy się staramy troszke to utrudnia sprawę;) gdyby nie samoobserwacja, to bym tego nie wiedziała. a tak to po paru cyklach zauważyłam,że ten wkurw jest w dni płodne i teraz przynajmniej łatwiej mi nad tym panować. może więc w owu lecą na mnie faceci, ale raczej tacy, co lubią czarownice ;P
Annalena, może nie o to naturze chodziło, ale najważniejsze, że zaczęłaś nad tym panować :)
Moj mąz zawsze gdy zblizaja sie moje dni płodne zaczyna byc milusi,troskliwy,czuły i dązy do wspłóżycia czuje sie jak kotka w rui:)a gdy mijają dni pięknosci kobiety:)wszystko opada:( Mąz mowi ze jak mam dni płodne to przyciągam go jak magnez i nie potrafi się oprzec:)problem w tym ze odkłądamy i czasem wyniakaja z tego konflikty:(trzeba popracowac nad tym troche niewiem jak?
Mój mąż podczas moich dni płodnych ma niesamowitą ochotę na seks ja również ;-) tzn zawsze oboje mamy, ale wtedy to już przechodzi ludzkie pojęcie a seks staje się bardziej dziki, ostry, wręcz zwierzęcy czasami ;-)
No cóż, to się wypowiem jako facet ;) Ja zdecydowanie czuję, jak moja żonka jest płodna. Przeciez to jest tak wyczuwalne, że chyba musaiłbym być slepy, aby tego nie zauwazyć. To się widzi, czuje już w progu. padło zdanie o magnesie - o tak, zdecydowanie, Małżowinka jest jak magnes!