© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


Plus dziewięć miesięcy Top

Dodany przez Cynosia Fri, 27 Aug 2010 11:20:25 GMT

Różne rzeczy można sobie sądzić o doktorze Fijałkowskim i jego programie, o którym pisałam poprzednio, ale nie można mu odebrać jego głębokiego szacunku dla życia od poczęcia, dla płodności człowieka oraz kobiecej zdolności do rodzenia. Całe jego życie to wyraz tego szacunku – czytając jego słowa, nie da się nie zauważyć niesamowitej pasji tego człowieka oraz jego ciągłego zdumienia cudem, jakim jest połączenie komórki jajowej z plemnikiem, rozwój człowieka w życiu płodowym oraz sam poród. Może mi tak pasuje jego twórczość, bo podzielam tą pasję i nad życie kocham życie, niezależnie od tego czy składa się z dwóch komórek czy z dwustu miliardów.

Żyjemy w czasach, w których każdy może zdecydować, kiedy jego zdaniem zaczyna się życie. Od poczęcia, od 24 tygodnia ciąży, czy od urodzenia. A np. w starożytnych Chinach i Japonii doliczano noworodkowi jeden rok życia do daty urodzenia, co świadczy o traktowaniu życia po narodzinach jako kontynuacji życia płodowego. Przecież poród nie stanowi nagłego początku istnienia dziecka. Jego serce zaczęło bić 8 miesięcy wcześniej, ruchy klatki piersiowej były ćwiczone przez 5 miesięcy przed wyjściem (nie przyjściem) na świat, a wyposażenie układu nerwowego, na który ostatecznie składa się 12 miliardów komórek, zaczęło się dokonywać już w pierwszych dniach życia zarodka. Wiadomo, że datę poczęcia jest trudniej wyznaczyć niż datę urodzenia, ale czemu 9 miesięcy, które spędzamy w brzuchu mamy, jest traktowane jako inne życie? W dniu urodzin twierdzimy, że mamy np. 25 lat, a tak naprawdę mamy 25 lat i 9 miesięcy. Kiepska to informacja, szczególnie dla kobiet, które wolą sobie odejmować lat, niż dodawać, ale od kiedy zdałam sobie z tego sprawę, po cichu świętuję również przybliżony dzień swojego poczęcia ;)

I tutaj pojawia się kolejny plus stosowania metody objawowo-termicznej. Obserwując się możemy z dużą pewnością wyznaczyć dzień poczęcia. Myślę, że dla każdego człowieka co najmniej miła jest świadomość, że jego rodzice wiedzą, kiedy i gdzie się począł :) i że chcieli, by się począł. szkoda go tej świadomości pozbawiać. Dlatego bardzo się cieszę, że coraz więcej par podchodzi do starań o dziecko bardziej świadomie i wykorzystuje wiedzę o ludzkiej płodności do tego, by kochać swoje dziecko od samego początku. To dobry kapitał na przyszłość, nie sądzicie?

Pozdrawiam serdecznie,

Cynosia, ekspert 28dni

Tagi: , ,  | 22 komentarzy

Scalony program prokreacji ekologicznej Top

Dodany przez Cynosia Thu, 19 Aug 2010 12:01:31 GMT

Nie wiem, czy miałyście okazję zetknąć się z książkami autorstwa nieżyjącego już niestety wspaniałego ginekologa Włodzimierza Fijałkowskiego – jeśli nie, to polecam. Cała Polska zawdzięcza mu bardzo wiele, jeśli chodzi o wiedzę na temat Metod Rozpoznawania Płodności, naturalnych porodów i laktacji. Sama czytałam kilka pozycji z jego dorobku i przejęłam jego sposób myślenia o życiu w zgodzie z naturalnym rytmem płodności, jako wyrazie szacunku zarówno do siebie samej jak i całej natury. Ekologia zawsze zaczyna się od działań w najbliższym otoczeniu, którym przecież jest przede wszystkim nasz organizm.

Fijałkowski przedstawia Naturalne Planowanie Rodziny jako alternatywę dla tak rozpowszechnionego na zachodzie (i coraz bardziej też u nas) programu antykoncepcyjno-aborcyjnego. Umieścił NPR w swoim scalonym programie prokreacji ekologicznej wśród 8 innych punktów:

  1. Wychowanie do integracji seksualnej (immunologiczne dziewictwo okresu dojrzewania, czystość jako styl życia)
  2. Naturalne planowanie rodziny
  3. Profilaktyka prekoncepcyjna
  4. Pedagogika prenatalna
  5. Przygotowanie do naturalnego porodu
  6. Przygotowanie do ról rodzicielskich
  7. Poród naturalny – poród rodzinny
  8. Ekologiczne karmienie
  9. Dwurodzicielstwo od poczęcie do opuszczenia przez dziecko domu rodzinnego

Program ten pochodzi z książki Ekologia rodziny. Ekologiczna odnowa prokreacji. Sprzyja on podejmowaniu działań promujących zdrowie. Nie da się ukryć, że kobiety stosujące metody objawowo-termiczne, dużo lepiej znają swój organizm, szybciej wyłapują stany chorobowe, a także często podejmują pozytywne zmiany w stylu życia w celu uzdrowienia cykli miesiączkowych. Fijałkowski podkreśla też, że pogłębianie się świadomości ekologicznej musi iść w parze z atrakcyjnym ukazywaniem wartości życia w zgodzie z naturą. Trudne jest przeciwstawianie się wszelkim działaniom powodującym „ciężkie skażenie na terenie płodności” – antykoncepcja, aborcja, pornografia oraz ich skutkom takim jak promiskuityzm w wieku dojrzewania (i nie tylko) czy choroby przenoszone drogą płciową (paradoks HIV – współżycie, które miało dawać życie, przynosi niektórym śmierć…).

NPR i cały program prokreacji Fijałkowskiego stawia w centrum działań proekologicznych człowieka od samego poczęcia w zgodzie z hasłem „ekologia łona ekologią świata”. W jaki sposób Wy rozumiecie ekologię prokreacji? Czy stosowanie metod objawowo-termicznych sprzyja też spełnianiu innych punktów zawartych w całym programie? Czekam na komentarze, Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 24 komentarzy

Kopiący jajnik i ciepłe piersi Top

Dodany przez Cynosia Thu, 12 Aug 2010 08:41:23 GMT

Wszystkie objawy płodności dzielimy na główne i dodatkowe. Metody objawowo-termiczne opierają się oczywiście na obserwacji głównych, czyli podstawowej temperaturze ciała, śluzie szyjkowym oraz samej szyjce macicy. Dlaczego właśnie te są główne? Bo występują o każdej kobiety w każdym cyklu. Są to objawy obiektywne i mierzalne, a takimi tylko może się posługiwać metoda naukowa. A metody rozpoznawania płodności są naukowe. Żadna z nas nie wiedziałaby „sama z siebie” albo nie „czułaby”, kiedy jest płodna, gdyby nie to, że ktoś odkrył i zbadał, jaki śluz jest płodny i jakie inne objawy mogą towarzyszyć owulacji.

Najpiękniejsze jednak jest to, że każda kobieta jest inna, wyjątkowa, niepowtarzalna. Nie ma dwóch identycznych cykli, są tylko ogólne zasady, które każda z nas może zastosować do swoich obserwacji. Mamy inne poziomy niższych i wyższych temperatur, jednym się śluz rozciąga na 2 innym na 10cm. Do tego możemy się wesprzeć swoimi subiektywnymi odczuciami, które wraz z doświadczeniem stają się równie ważne jak objawy główne. Każda z nas w miarę dokładnego poznawania własnego ciała zauważy typowe dla siebie symptomy związane z owulacją. Najczęściej obserwowane to: ból owulacyjny, plamienia okołoowulacyjne, zmiany w piersiach i zmiany skórne – pogorszenie cery lub bardziej przetłuszczające się włosy. Z badań wynika, że ok. 17% kobiet odczuwa ból owulacyjny w każdym cyklu. Przypuszcza się, że ból ten jest spowodowany napięciem otoczki jajnika wskutek rosnącego pęcherzyka jajowego, bądź wzmożoną perystaltyką jajowodów. Często nazywamy to kłującym lub kopiącym jajnikiem. Nie możemy mieć jednak pewności, że dzień, w którym odczuwamy ból owulacyjny to dzień, w którym owulacja się odbywa – z badań wynika, że najczęściej poprzedza on skok temperatury o dwa dni.

Zmiany w piersiach poinformują nas z kolei o tym, że jest już po owulacji – pewna nadwrażliwość, uczucie napięcia lub ciężkości piersi potwierdzają wzrost progesteronu. Niektóre kobiety odczuwają to od początku fazy lutealnej – ja np. od dnia skoku mam powiększone i ciepłe piersi – do tej pory objaw niezawodny, szczególnie w przypadkach, kiedy z jakiegoś powodu temperatury mierzyć nie mogę. Inne kobiety odczują to dopiero w trakcie lub pod koniec fazy lutealnej i wtedy będzie to już objaw przedmiesiączkowy, a nie dodatkowy objaw płodności.

Zapewne każda z Was zauważyła różne objawy towarzyszące owulacji, które potwierdzają Wam to, co pokazuje wykres. Oczywiście można ufać sobie samej, ale nie odważyłabym się jednak polegać wyłącznie na subiektywnych odczuciach, jeśli nie miałabym za sobą kilku lat obserwacji zgodnych z zasadami konkretnej metody objawowo-termicznej. Metoda własna, którą każda może wybrać do interpretacji swoich wykresów, służy tym, które nie potrzebują ściśle określonych zasad, bo radzą sobie same. I wtedy też nie można mieć w razie czego pretensji do metody :)

Pozdrawiam i czekam na komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , ,  | 16 komentarzy

Dlaczego ewolucja tak dobrze ukryła kobiecą owulację? Top

Dodany przez Cynosia Tue, 03 Aug 2010 13:19:43 GMT

Jak już wiecie, do co najmniej XIX wieku sądzono, że kobieta podobnie jak większość samic ssaków zachodzi w ciążę w trakcie miesiączki. Dopiero późniejsze odkrycia sprawiły, że ewolucjoniści i socjobiolodzy zaczęli się zastanawiać, dlaczego kobieta w żaden wyraźny sposób nie pokazuje po sobie dni płodnych. Nie ma żadnego stroszenia piór ani uwydatniania warg sromowych jak np. u małp. Oczywiście wiemy, jakie objawy towarzyszą owulacji, ale przecież nie obnosimy się ze swoim śluzem okołoowulacyjnym, prawda? ;) są też feromony, są bardziej jędrne piersi, błysk w oku, ale na pierwszy rzut oka nie jesteśmy w stanie poznać, czy kobieta ma dni płodne.

Mam swoją ulubioną teorię na ten temat. Zawsze opowiadam ją na kursie przedmałżeńskim i zwracam szczególną uwagę na to, by mężczyzna w tym czasie słuchał (bo nie zawsze słuchają mimo mych usilnych starań). Otóż, część ewolucjonistów twierdzi, że niewidoczna owulacja to ukłon w stronę kobiety i jej monogamicznej natury. Bo skoro mężczyzna nie wie, kiedy kobieta jest płodna, to zwyczajnie musi być przy niej cały czas – żeby nie przegapić najbardziej odpowiedniego momentu do przekazania genów. Całkiem logiczne, nie? :) teoretycznie w jego interesie jest zapłodnić jak najwięcej kobiet, ale chyba lepiej mieć pewność chociaż z jedną, niż tak strzelać w ciemno.

Rozmawiałam ostatnio z kilkoma mężczyznami, którzy twierdzą, że są w stanie wyczuć, kiedy kobieta ma owulację. Jeżą się kiedy słyszą moją teorię i broniąc swego prawa do poligamii wymyślają różne sposoby na wykrycie jajeczka – najczęściej podpierają się zapachem. Potem się mnie pytają, czy jest na to jakiś wiarygodny sposób. Ja mówię „tak, zajrzyj kobiecie do majtek” ;) Oczywiście mężczyźni nie są w stanie wyczuć płodności u każdej przechodzącej obok kobiety, ale zdecydowanie wierzę tym, którzy są w stałym związku i mówią tylko o swojej. Wiele z Was pewnie to potwierdzi. Widzicie jakąś zmianę w zachowaniu Waszych mężczyzn, kiedy jesteście płodne? Trudno się opędzić? ;)

Pozdrawiam i czekam na komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

Tagi: , , ,  | 19 komentarzy