© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


WHO o Metodach Rozpoznawania Płodności Top

Dodany przez Cynosia Mon, 28 Jun 2010 16:46:29 GMT

Chciałam jeszcze raz poruszyć ten temat, bo wciąż się zdarza, że znaczenie MRP jest mylnie rozumiane. Nazwa ta została wprowadzona przez Światową Organizację Zdrowia (World Health Organization). Angielska nazwa brzmi Fertility Awareness Methods. Polskie tłumaczenie dosłowne to metody uświadamiania płodności, co nie brzmi zbyt szczęśliwie, więc uświadamianie zostało zastąpione rozpoznawaniem. WHO już w 1987r. wydało zalecenia promowania metod rozpoznawania płodności: Nauczanie MRP powinno być włączone we wszystkie programy związane ze zdrowiem i wychowaniem, przeznaczone dla młodzieży i dorosłych, profesjonalistów i nieprofesjonalistów służby zdrowia. Jak wiecie, zalecenie to jakoś nie odnajduje swojego odbicia w rzeczywistości, z tego co wiem, nie tylko w Polsce…

Do MRP zaliczają się takie metody planowania i unikania ciąży, które polegają na obserwacji objawów i oznak świadczących o fazie płodności lub niepłodności w cyklu miesiączkowym, bez podejmowania współżycia w okresie płodnym, jeśli ciąża nie jest planowana. Wśród tych metod wymienione są: metoda kalendarzowa, termiczna oparta wyłącznie na pomiarze temperatury), Billingsa (oparta wyłączanie na obserwacji śluzu), metody objawowo-termiczne oraz LAM – metoda laktacyjnego braku miesiączki. W tym wpisie już wyjaśniałam czy się różnią Metody Rozpoznawania Płodności od Naturalnego Planowania Rodziny. Czasem słyszę, że MRP ma niższą skuteczność niż NPR. Oczywiście nie jest to prawdą, ale niektórzy zakładają, że każdy, kto stosuje MRP dopuszcza też antykoncepcję chemiczną i mechaniczną w dni płodne. Argumentacja jest taka, że jeśli zawiodą te dodatkowe środki, automatycznie zmniejsza się skuteczność MRP. Chyba nie potrzeba tu żadnych wyjaśnień, że nie jest to sensowna argumentacja. Jeśli zawiedzie prezerwatywa to z powodu jej niskiej skuteczności, a nie MRP. A poza tym nie każdy, kto stosuje MRP dopuszcza inną antykoncepcję, bo przecież użytkownicy Naturalnego Planowania Rodziny również korzystają z MRP.

WHO wyróżnia również zalety stosowania MRP: efektywność zarówno w planowaniu, jak i odkładaniu poczęcia dziecka, wzrost świadomości, wiedzy i zaufania do siebie, większe zaangażowanie się mężczyzny w planowanie rodziny i pogłębianie więzi małżeńskiej oraz brak nakładów finansowych. Warto też wspomnieć, że karty cyklu mają dużą wartość diagnostyczną i pozwalają rozpoznać: cykle bezowulacyjne, niewydolność ciałka żółtego, wczesne stadium stanów zapalnych pochwy oraz charakter plamień i krwawień pozamiesiączkowych. Prowadzenie obserwacji pozwala też na dokładne ustalenie terminu porodu.

Wydaje mi się, że przychylna opinia WHO powinna zwiększać zainteresowanie tymi metodami, więc o tym też warto wspominać w rozmowach o MRP. Czytałam ostatnio książkę „Kobieta i natura” dr Preeti Agrawal. Autorka pisze, że MRP ma dla niej jako lekarki dużą wartość, ale twierdzi też, że w Polsce opinie na ich temat są tak nieprzychylne, że nie widzi dużych szans na zmianę spostrzegania i docenienie MRP. A ja myślę zupełnie odwrotnie, że właśnie jest na to bardzo dobry czas i pewnie bardzo powoli, ale jednak dojdziemy do takiego etapu, w którym MRP będzie po prostu jedną z metod planowania rodziny, nikogo nie dziwiącą i nie wywołującą głupich uśmieszków na twarzy. Tego sobie i Wam wszystkim życzę!

Cynosia, ekspert 28dni.pl

13 komentarzy

Być pro a nie anty Top

Dodany przez Cynosia Mon, 21 Jun 2010 09:45:52 GMT

Padło pod ostatnim wpisem stwierdzenie, że dyskusja na temat antykoncepcji hormonalnej na portalu służącym stosowaniu metod rozpoznawania płodności jest nie na miejscu. Ten temat wypływa tu bardzo często – moim zdaniem to naturalne, bo większość kobiet doświadczenia z tabletkami ma, więc czemu nie miałyby się nimi dzielić tutaj? Czemu miałyby nie porównywać różnych metod? Dobrze, że tak się dzieje, bo jak inaczej niż poprzez dyskusję i zdobywanie nowej wiedzy wyrobić sobie opinię i zdecydować samemu czy coś jest dobre czy nie? W dyskusji zawsze są osoby bardzo za i bardzo przeciw, ale są też te nieprzekonane, niezdecydowane. Nigdy nie wiadomo, czy dzięki naszym słowom ktoś nie zmieni zdania, więc dbajmy proszę o to, by były to słowa przemyślane, a nie wyrzucone pod wpływem emocji. Zbędnym elementem tej dyskusji jest brak szacunku do innych uczestników – bardzo proszę, by więcej się nie powtarzały nieprzyjemne komentarze odnośnie konkretnych osób.

Sama uczę metod objawowo-termicznych już (albo dopiero) trzy lata. Jestem ich absolutną fanką od momentu, w którym przypadkiem odkryłam je w internecie (czyli niewiele wcześniej, niż zostałam nauczycielką). Długo się złościłam, że na biologii więcej nauczyłam się o pantofelku niż o funkcjonowaniu układu rozrodczego kobiety, który moim zdaniem jest naprawdę fascynujący i wszyscy powinni go znać dogłębnie ;) długo też psioczyłam na antykoncepcję hormonalną, koncerny farmaceutyczne, ginekologów, feministki, rząd itd. Moją początkową motywacją do stosowania MRP nie były względy ideologiczne a zdrowotne, więc nikt mi raczej nie zarzucał nachalności i braku tolerancji, ale czułam, że przesadzam ze swoją niechęcią do antykoncepcji i nie tędy droga. W momencie, w którym się okazało, że jedna z moich koleżanek bała się powiedzieć mi, że zamierza wrócić do tabletek, postanowiłam wyjść z pozycji przeciwniczki antykoncepcji, a stać się zwolenniczką MRP. Wydaje się, że jedno wynika z drugiego, ale tak naprawdę to podejście wiele zmienia. Matka Teresa kiedyś powiedziała, że nigdy nie pójdzie na wiec antywojenny, ale za to chętnie się uda na marsz propokojowy. Wzięłam sobie głęboko do serca te słowa i postanowiłam swój cały wysiłek i energię inwestować w promocję MRP a nie walkę z antykoncepcją, bo to tylko walenie głową w mur i generowanie negatywnych emocji. No i w końcu zawsze lepiej zapalić świeczkę, niż przeklinać ciemność :)

Moje krótkie, ale dość intensywne doświadczenie w nauczaniu pozwala mi stwierdzić, że to co działa na innych najlepiej to własny przykład i pozytywny przekaz. Ludzie są tak skonstruowani, że chcą ze wszystkiego mieć jakieś korzyści. Jak wiecie z pomiarów temperatury i obserwacji śluzu szyjkowego (i opcjonalnie badania szyjki macicy :D) można mieć mnóstwo korzyści – staram się właśnie je wszystkie przedstawić ludziom, którzy „muszą” przejść ze mną kurs przedmałżeński. Myślę, że w rozmowach z koleżankami również takie podejście może być przydatne.

A 28dni.pl jest dla wszystkich, którzy z jakiegokolwiek powodu chcą wprowadzać swoje obserwacje w internetowe narzędzie. Czy się staramy, czy odkładamy, czy jesteśmy teoretyczkami, praktyczkami, katoliczkami, buddystkami czy niewierzącymi to miejsce jest dla nas wszystkich i stąd ta zwiększona potrzeba szacunku, tolerancji i gryzienia się w język czasami. Ale jak zażartowała któraś z Was – języków sobie nie odgryzajcie i piszcie, co myślicie, bo na komentarze jak zawsze czekam :)

Cynosia, ekspert 28dni.pl

12 komentarzy

Kto jest bardziej tolerancyjny? Top

Dodany przez Cynosia Mon, 14 Jun 2010 07:26:36 GMT

Wywiązała się między Wami dyskusja, które kobiety są bardziej tolerancyjne: obserwatorki czy „antykoncepcyjne”. Myślę, że nie da się tego rozstrzygnąć i przede wszystkim najwyższa pora przestać generalizować, że jak ktoś stosuje NPR to znaczy, że jest nietolerancyjny dla wszelkiej antykoncepcji, a jak ktoś bierze tabletki to automatycznie wyśmiewa metody naturalne. Wydaje mi się, że nie jest to kwestia tolerancji rozumianej jako „róbta co chceta”, ale kwestia wiedzy, otwarcia i chęci zrozumienia. Nie możemy ciągle zwalać winy za brak wiedzy o metodach objawowo-termicznych na szkoły, nauczycieli, kościół itd. Dobrze by było, żeby każdy sam chciał wiedzieć z czego wybiera i dlaczego.

Ilekroć pojawia się temat promocji NPR, mówi się o tym, że powinno zostać oderwane od kościoła. W naszym teoretycznie katolickim społeczeństwie wszystko, co związane z kościołem jest niemalże automatycznie wyśmiewane. Czy to jest postawa tolerancyjna? Mało kogo interesuje, dlaczego tak naprawdę kościół jest przeciwko antykoncepcji i dlaczego podczas kursów przedmałżeńskich mówi się o naturalnym planowaniu rodziny. Przyjmuje się powtarzane wszędzie stereotypy i nie zgłębia tematu. A trzeba pamiętać, że nie jest to jakieś widzimisię, nie jest to metoda wymyślona czy zalecana przez kościół, ale jedyna metoda przezeń akceptowana. Wydaje mi się, że zwolennicy antykoncepcji, szczególnie hormonalnej, zapominają albo nie wiedzą o jej antyzagnieżdżeniowym działaniu. Kościół wyraża postawę pro-life i nie może się zgodzić, żeby nawet jeden zarodek na milion nie miał szansy na zagnieżdżenie w wyniku działania antykoncepcji. Dla jednych żadna różnica czy dziecko ma 3 dni czy 3 miesiące i tak można je usunąć. Dla innych to już kwestia bezdyskusyjna i nie mogą tego akceptować. Wydaje mi się, że nietrudno to zrozumieć, jeśli tylko się chce.

Inna sprawa, że często na kursach przedmałżeńskich ta wiedza nie jest podawana przystępnie i potrafi wyłącznie zniechęcić – nie raz już ten temat się pojawiał. Nauczyciele i użytkownicy NPR czasem zachowują się skandalicznie, sami wyrażają postawę kompletnego zamknięcia i zamiast przekazywać wiedzę o metodach objawowo-termicznych, objeżdżają antykoncepcję i z pogardą traktują każdego, kto śmie stosować. Potrzebna jest rewolucja gdzieś u źródeł tych kursów. Ale zanim to nastąpi, tutaj znowu pojawia się kwestia zaangażowania każdego z osobna. Zwykle chcąc się porządnie wyleczyć, szukamy dobrego lekarza, więc chcąc się dobrze przygotować do małżeństwa, wskazane by było zrobić rozeznanie w kursach i udać się na polecany, a nie tylko odwalić. Fajnie by było gdyby każdy lekarz i każdy kurs był dobry, ale wiemy, że wcale tak nie jest. Musimy po prostu liczyć na siebie. Nikomu nie zależy na naszym dobru tak bardzo jak nam samym. Szczególnie płodność jest tak ważną i delikatną sprawą, że nie powinniśmy jej oddawać w ręce innych. 28dni pokazuje, że nie trzeba, każda z nas może zarządzać swoim zdrowiem prokreacyjnym i powiedzieć o tym swoim koleżankom. Mówmy więc i bądźmy otwarte, a będzie lepiej.

Pozdrawiam i czekam na komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

69 komentarzy

Promocja MRP Top

Dodany przez Cynosia Thu, 03 Jun 2010 08:29:13 GMT

Na początek parę słów odnośnie Waszych komentarzy pod poprzednim wpisem. Po pierwsze, nie mogę się zgodzić na porównanie tabletki antykoncepcyjnej do środka przeciwbólowego, tylko dlatego, że obydwa mają zarówno działania pożądane, jak i skutki uboczne. Prędzej powiedziałabym, że stosowanie tabletki jest jak zakładanie gipsu na zdrową nogę. Przecież to olbrzymia dawka hormonów, która wyłącza działanie układu rozrodczego – nie powinna być dostępna tak samo jak aspiryna! Albo może właśnie powinna, skoro to kobieta a nie lekarz ma decydować o jej przyjmowaniu? Może antykoncepcja powinna być za darmo i bez recepty tak jak w wielu krajach zachodnich? Tam bardzo w modzie jest bycie pro-choice i decydowanie o swoim ciele. Tylko żeby ten wybór był świadomy, musimy wiedzieć, z czego możemy wybierać.

Coleen Norman, prezes stowarzyszenia metody angielskiej w Anglii, będąc na konferencji w Polsce opowiedziała o badaniu, jakie przeprowadziła jej córka – studentka akademii medycznej. Stworzyła kwestionariusz, który w pierwszej części zawierał pytania dotyczące różnych metod antykoncepcji – ich działania i skuteczności, a w drugiej części pytania o fizjologię cyklu i zasady metod objawowo-termicznych. Przeprowadziła to badanie wśród 100 osób, które stosują antykoncepcję i 100 osób stosujących NPR. Okazało się, że kobiety „antykoncepcyjne” stosunkowo dobrze odpowiadały na pytania z pierwszej części, ale kompletnie nie znały się na fizjologii, a o NPR wiedziały tylko tyle, że jest nieskuteczne. Natomiast NPRówki znały się bardzo dobrze i na jednym i na drugim. Które z nich dokonały świadomego wyboru?

I tu zaczyna się nasz problem z promocją metod objawowo-termicznych. Dobrze by było edukować lekarzy, przekazywać tą wiedzę w szkołach, pokazywać się w mediach, założyć fundację propagującą MRP – świetny pomysł, tylko skąd wziąć na to pieniądze? Kto będzie chciał za to zapłacić? Raczej nikt, bo przecież nie da się na tym zarobić. W Polsce funkcjonował nawet Krajowy Zespół Promocji NPR, ale po pierwsze nie dostawał prawie żadnych środków, a po drugie opozycja bardzo protestowała przed finansowaniem tego typu organizacji przez państwo. W pewnym sensie mieli rację. Mi też się wydaje, że szerzeniem wiedzy o MRP powinna zająć się pozarządowa organizacja. Poza problemem z pieniędzmi pojawia się pytanie, kto powinien się tym zajmować, żeby społeczeństwo spojrzało na to przychylnym okiem? O paniach z poradni NPR krążą takie legendy, że naprawdę trudno jest odmienić wizerunek osób nauczających i stosujących naturalne metody. Młode osoby rzadko kiedy angażują się w nauczanie – tylko pasjonaci, bo znowu – na tym nie można zarobić.

Może wy macie jakieś pomysły na to, jak zmienić społeczne spostrzeganie NPR? Myślę, że 28dni odgrywa tu swoją na razie może nie wielką, ale coraz większą rolę. Czasem się dziwię, że jeszcze żadne media się nami nie zainteresowały, bo moim skromnym zdaniem jesteśmy najfajniejszym portalem społecznościowym świata ;) Czekam na Wasze pomysły i komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

64 komentarzy