© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres


Magiczna trzecia faza

Opublikowane przez Cynosia Thu, 06 May 2010 13:14:00 GMT

W nawiązaniu do poruszonych już tematów czekania na fazę niepłodności poowulacyjnej i odkładania z MRP, chciałabym dziś wyjaśnić parę spraw z nią związanych. Trzecia faza cyklu ma różne nazwy:

1) Faza lutealna. Nazwa ta pochodzi od łacińskiej nazwy ciałka żółtego czyli corpus luteum. Ciałko żółte powstaje po owulacji z pękniętego pęcherzyka jajowego. To właśnie ono wytwarza hormon progesteron, który z kolei podnosi podstawową temperaturę ciała. Często macie problem z wyznaczeniem początku fazy lutealnej. Liczenie jej długości zostało wprowadzone w metodzie angielskiej i zaczynamy zawsze od pierwszego dnia wyższych temperatur niezależnie od tego, kiedy nastąpił szczyt śluzu czy szyjki. Ciałko żółte ma swoją stałą długość życia, dlatego u każdej kobiety faza ta ma zwykle tą samą długość. Faza lutealna krótsza niż 10 dni świadczy o niedomodze ciałka żółtego. Faza lutealna dłuższa niż 16 dni najczęściej świadczy o ciąży.

2) Faza wyższych temperatur – jak wynika z punktu pierwszego, w trzeciej fazie mamy podwyższoną temperaturę. Tą nazwę możemy spotkać też w metodzie Rotzera, gdzie mamy pojęcie przedwczesnego skoku temperatury, czyli skoku przed szczytem śluzu. W tej metodzie liczymy tylko długość fazy wyższych temperatur po szczycie śluzu. Często dostaję pytania o wysokość temperatury, jaka powinna być w tej fazie. Jest to bardzo indywidualna sprawa – u każdej kobiety ustalają się poziomy niższych i wyższych temperatur na konkretnych poziomach i bezcelowe jest porównywanie się do innych. Istotne jest także, że progesteron raczej nie podnosi temperatury wyżej niż 37,2.

3) Faza niepłodności poowulacyjnej – bezwzględnej nie tylko ze względu na niezmienną długość, ale także dlatego, że w dobrze wyznaczonej trzeciej fazie nie przydarzyła się żadna nieplanowana ciąża (a przynajmniej nie doniesiono o takowej do twórców metod).

To właśnie na tą fazę najbardziej czekają pary odkładające z MRP. Ostatnio pisałam o tym, że oczekiwanie na nią jest świetnym afrodyzjakiem, ale każdy medal ma dwie strony – kiedy to oczekiwanie się przedłuża tygodniami to zaczyna wyłącznie frustrować, a nie podnosić napięcie. Okresy wstrzemięźliwości są cenne, pod warunkiem, że nie są długie, z tym się chyba każdy zgodzi, więc rozumiem niechęć do MRP przy nieregularnych cyklach i krótkiej fazie lutealnej. Ale jak zawsze przypominam, że nieregularność zawsze ma swoją przyczynę i należy jej szukać wszędzie!

Parę słów jeszcze odnośnie zarzutu, że jestem moherem ;) napisałam, że dzięki okresom wstrzemięźliwości później dochodzi do znudzenia seksem, ponieważ tak wynika z moich doświadczeń i rozmów z narzeczonymi i innymi – zarówno młodszymi, jak i starszymi ludźmi. Nie jest to jakiś tam powtarzany slogan nawiedzonej baby z misją. Oczywiście u par, które nie dbają o urozmaicenia w sferze seksualnej do znudzenia dojdzie tak czy inaczej. Nie twierdzę, że wstrzemięźliwość jest lekiem na całe zło. Jest po prostu cenna.

Na koniec chciałam jeszcze zapytać – w jaki sposób informujecie swoich mężczyzn o tym, że zaczyna się trzecia faza? Przyjaciółki często nam piszą „miłego wieczoru” w dniu, w którym zaczyna się trzecia faza, bo widzą to na wykresie. A jak dowiadują się panowie? Czekam na Wasze komentarze,

Cynosia, ekspert 28dni.pl

24 komentarzy

Komentarze

  1. be_atka Thu, 06 May 2010 13:32:12 GMT

    dobrze powiedziane :D

  2. vicky80 Thu, 06 May 2010 13:37:38 GMT

    jak to jak? wprost się dowiadują;)

  3. K Thu, 06 May 2010 13:42:17 GMT

    Moj jest lekarzem wiec o wszystkim rozmawiamy otwarcie i on wie kiedy jest dzien pierwszej wyzszej, kiedy juz jest trzecia i czy juz bedzie mozna bez zabezpieczen.

  4. wcale Thu, 06 May 2010 13:44:13 GMT

    Długie okresy wstrzemięźliwości nie muszą frustrować :) Ja i mój narzeczony (ślub w sierpniu) nie współżyjemy (nie ma też żadnych okołołóżkowych przedsięwzięć) ponad trzy lata i pozostaliśmy normalni. Pragniemy się, nie możemy się doczekać nocy poślubnej, ale to oczekiwanie spędzamy z uśmiechem na ustach, nie z grymasem :)

  5. dorah Thu, 06 May 2010 14:03:49 GMT

    Jak się dowiaduje? U mnie wykres leży na wierzchu koło łózka. Mąż czasem dyskretnie, a czasem bardziej ostentacyjnie tam zerka ;-) A czasem sama mówię, żeby zerknął, jak już temperatura wzrasta, a on ma głowę pełną innych spraw ;-)

  6. olimpijka Thu, 06 May 2010 14:10:20 GMT

    nie rozumiem stwierdzenia, że wstrzemięźliwośc jest cenna :) dla mnie cenna jest na przykład spontaniczność okołowouacyjna. dokładnie wtedy kiedy mam największą ochotę i wtedy kiedy seks przynosi mi największą przyjemność. proponowałabym nie gloryfikować wstrzemięźliwości :) toż to wybór indywidulny każdej z nas

  7. Maalgorzata Thu, 06 May 2010 15:42:23 GMT

    Mój się dowiaduje otwierając wykres i już:) Wie co i jak, sam potrafi zinterpretować, wyznaczyć niepłodność bezwzględną :)

  8. Poli Thu, 06 May 2010 15:52:59 GMT

    Mój mąż dowiaduje się z tego samego źródła co przyjaciółki 28dniowe - zerka na wykres.

  9. be_atka Thu, 06 May 2010 16:57:56 GMT

    widzę Cynosiu, że odniosłas się do mojego “zarzutu”, cieszę się, że napisałaś tych kilak słów, bo choć przesłanie to samo, to jednak już tak moherowo nie brzmi :DDDD

    co do męża, zawsze dowiaduje się, jak nienalegam na prezerwatywę :) wtedy zawsze jest miło zaskoczony :)

  10. gosiaarr Thu, 06 May 2010 17:03:39 GMT

    a mój wchodzi na 28dni;) I z zadowoloną miną wraca od komputera;))

  11. maga Thu, 06 May 2010 18:13:41 GMT

    mój sie sam pyta kiedy bedzie można figlować :) i duzo tez o tym rozmawiamy, prawie codziennie bo bardzo nam zależy na naturalności i bliskości :)

  12. Dotia Thu, 06 May 2010 19:09:10 GMT

    Mój Mąż jak już minie jakiś czas od @ po prostu pyta który dzień cyklu (wie jak mniej więcej mam skoki i czego się może spodziewać ;) ) Dalej już wszystko samo wychodzi :)

  13. Sasecik Thu, 06 May 2010 19:29:59 GMT

    Miśka denerwował tylko budzik nie to moje mierzenie…

  14. md505 Thu, 06 May 2010 20:36:21 GMT

    My wspólnie prowadzimy notatki, więc jest oczywiste, że mąż wie kiedy możemy serduszkować. :-)

  15. Love_line Thu, 06 May 2010 22:17:29 GMT

    Cynosiu, Twoje wpisy daja mi dużo nowych informacji:) dziękuję.

  16. mamuśkaNJB Fri, 07 May 2010 10:13:44 GMT

    ja uważam, że wstrzemięźliwość jest cenna i jest “afrodyzjakiem” ale dla par stosujących NPR te pary na nią nabardziej chyba czekają, a nie MRP jak napisałaś… a u mnie właśnie się zaczęła ;-)… mąż odkąd stoujemy NPR sam dopytuje się o trzecią wyższą temp. często zerka na wykres, jak mam wątpliwości odnośnie wzrostu i objawów również o tym rozmawiamy, przez 6,5 roku naszego małżeństwa tego nie było i teraz uważam to za coś bardzo cennego…

  17. ptysiaczekk Fri, 07 May 2010 11:57:17 GMT

    witajcie, mój pyta wprost ;)

  18. ngL Fri, 07 May 2010 18:49:37 GMT

    No.. mój się zawsze pyta czy jest bezpiecznie i “na ile’ - tu mamy już tarte odpowiedzi, czasem słowne, w stylu “100%”, czasem mimika mówi wszystko :-) Niemniej są to pytania wprost.

  19. misia33 Sat, 08 May 2010 07:25:32 GMT

    jak się nie staraliśmy to mówiłam wprost- zresztą patrzył na wykres i pytał czy juz można :))) a jak się staraliśmy to było bez znaczenia i to było super :)))))

  20. iwoniab Sat, 08 May 2010 15:03:16 GMT

    Albo gadamy o tym otwarcie, albo po prostu ja się zabieram za męza :D :D :D

  21. iwoniab Sat, 08 May 2010 15:04:26 GMT

    a często tez widzi po wykresie :) Więc zawsze to jakoś “wychodzi” hihihi

  22. chromdot Mon, 10 May 2010 18:05:48 GMT

    my wyczekujemy wspólnie :-) M. dopytuje się jaka temperatura, czasem konsultuję z nim objawy ;-) cieszę się że nie zwala na mnie tego tylko współpracuje, przypomina o zmierzeniu rano temperatury, bo czesto jestem nieprzytomna rano. a w weekend wręcz budzi mnie. npr cenię również za to że mój mąż aktywnie uczestniczy w obserwacji mojego cyklu :-) bardzo lubię nasze wspólne niecierpliwienie się. choć muszę przyznać że po ostatnim cyklu kiedy ze względu na dziwny przebieg zrezygnowaliśmy z kochania się w tym byliśmy już lekko sfrustrowani czekaniem. ale znowu - my. a nie byłam np obwiniana że coś tam ;-)

  23. damianusia Wed, 12 May 2010 16:36:36 GMT

    Mówię mu i już!

  24. aga Wed, 04 Aug 2010 16:11:33 GMT

    Ja zapisuję wszystkie objawy jakie u siebie zauważę, a interpretacji dokonuje mój mąż - tak nas nauczyli na kursie przedmałżeńskim. Powiem szczerze, to bardzo dobry sposób na to, żeby facet poczuł się odpowiedzialny, nie spoczywa wszystko na mnie. Skoro mój mąż uznał, że mamy zielone światło, to jeśli byłby czas, w którym odkładamy poczęcie, odpowiedzialność za to nowe życie nie spoczywa na mnie, nigdy mi nie powie - głupia, nie dopatrzyłaś… a takie teksty czasem kobiety słyszą, gdy sprawa odkładania poczęcia spoczywa na niej. Szczerze polecam ten sposób!

(wpisz url/email »)

   Podgląd komentarza