MRP a nieregularne cykle Top
Dodany przez Cynosia
Kolejny często powtarzany mit na temat MRP/NPR: „u kobiet z nieregularnymi cyklami obserwacja jest bez sensu i nieskuteczna”. Ani jedno, ani drugie w gruncie rzeczy. Nieregularne cykle na pewno są kłopotliwe, jeżeli chce się przy pomocy metody objawowo-termicznej odkładać ciążę – z tego powodu, o którym wspominałyście ostatnio – że 10 dni wstrzemięźliwości da się przeżyć, ale jeśli ten czas się wydłuża do 50, to już nie jest tak kolorowo. Skuteczność jednak się nie zmniejsza. Sensowność prowadzenia obserwacji również nie podlega dyskusji, ponieważ dzięki pomiarom temperatury, wiemy z dokładnością do 2 dni kiedy była owulacja, a w związku z tym wiemy, kiedy spodziewać się miesiączki. To duży plus. A skąd to wiemy? Bo faza poowulacyjna ma swoją stałą długość – 10-16 dni.. Dlatego nazywamy ją bezwzględną. W dobrze wyznaczonej niepłodności poowulacyjnej nie zdarzyła się żadna nieplanowana ciąża.
Jak w ogóle rozumie się regularność cykli w medycynie? Jeśli różnica między najkrótszym a najdłuższym cyklem danej kobiety wynosi nie więcej niż 5 dni – jej cykle są regularne. Jeżeli jeden cykl w roku się nie zmieści w tej granicy, wciąż nie zmienia to faktu regularności. Teraz trochę matematyki. Prawidłowe cykle nie są krótsze niż 21 dni, ani dłuższe niż 35 dni. A dlaczego mniej niż 21 i więcej niż 35 to nieprawidłowo? Jak pisałam już wcześniej różnica w długości cykli wynika przede wszystkim z różnej długości pierwszej fazy - przedowulacyjnej. Biorąc pod uwagę, że faza poowulacyjna ma 10-16 dni, a prawidłowy cykl 21-35 dni, faza przedowulacyjna powinna trwać minimalnie 5dni (w cyklu 21 dniowym), maksymalnie 25 dni (w cyklu 35 dniowym.) W fazie przedowulacyjnej odnawia się po miesiączce błona śluzowa macicy. Nie może to trwać krócej niż 5 dni - błona nie miałaby czasu się zregenerować. Z drugiej strony nie powinno trwać dłużej niż 23 dni, bo wtedy z kolei rozrosłaby się nadmiernie, co prowadzi do stanów chorobowych i krwawień śródcyklicznych oraz właśnie nieregularnych cykli.
Osobiście uważam, że nie powinno się przyjmować nieregularności swoich cykli za normę. Nieregularność musi mieć swoją przyczynę i należy jej za wszelką cenę szukać. Mam świadomość, że są schorzenia (np. zespół policystycznych jajników), które ciężko wyleczyć, jednak w wielu innych przypadkach nie wkładamy wystarczająco dużo wysiłku w osiągnięcie zdrowia. Nie jest tak, że układ rozrodczy funkcjonuje w odłączeniu od reszty organizmu. Płodność jest bardzo delikatną sferą, na którą tryb życia – dieta, aktywność fizyczna, sen, stresy, emocje – bardzo wpływają. Moim zdaniem nieregularne cykle często wynikają z nieregularnego trybu życia, którego często nie chce nam się zmieniać. Należy pamiętać też o tym, że aby ciało było w pełni sprawne fizycznie, warto też zadbać o zdrowie psychiczne, emocjonalne. Nie pozwalajcie sobie sztucznie regulować cykli hormonami, szukajcie lekarzy, którzy są zaangażowani. Niech Wasze zdrowie będzie dla Was priorytetem – mój mały postulat do świadomych, dbających o siebie kobiet :)
Może Wy macie jakieś doświadczenia z regulowaniem cykli poprzez znalezienie przyczyny? Może u niektórych z Was sama obserwacja przyczyniła się do uregulowania? Czekam na Wasze komentarze.


