Jak mężczyźni angażują się w rozpoznawanie płodności? Top
Dodany przez Cynosia
Zanim przejdę do dzisiejszego tematu, chciałabym wyjaśnić pewne kwestie dotyczące poprzedniego. Pisząc o moim prowadzeniu kursów dla narzeczonych mam oczywiście na myśli wyłącznie te trzy spotkania, które para musi odbyć w poradni planowania rodziny. Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli NPR, instytucja świecka, do której należę, ma uprawnienia do prowadzenia tych trzech spotkań, w ramach których nauczyciele mają za zadanie nauczyć metody objawowo-termicznej w różnych sytuacjach życiowych. I to właśnie robię. Nie uważam, że jest to nie na miejscu albo że kogoś oszukuję, informując, że moją motywacją do stosowania i uczenia MRP nie jest przynależność do kościoła. Dla mnie istotne jest, by ludzie mieli prawidłową wiedzę, bo przez trzy godziny nic innego niż najważniejsze informacje na temat MRP nie jestem w stanie przekazać.
Myślę, że mi i moim koleżankom ze stowarzyszenia udaje się powoli zmieniać powszechne mniemanie o paniach z poradni. I rzeczywiście szkoda, że nie ma panów z poradni, bo uważam, że te zajęcia dla narzeczonych powinna prowadzić para. Nie sama kobieta, nie sam mężczyzna, ale właśnie para. Niekoniecznie para w związku. Zwiększa to wiarygodność, obejmuje damski i męski punkt widzenia, no i – co chyba najważniejsze – pokazuje, że mężczyzna jest bardzo potrzebny w prowadzeniu obserwacji. A mężczyźni przecież muszą czuć się potrzebni albo nawet niezbędni swojej kobiecie. Co więc mogą zrobić? Po tym jak się już w ogóle przekonają do tego, że można tak bez żadnej antykoncepcji…
Po pierwsze, zaakceptować swoją kobietę z jej cykliczną płodnością. Dać jej do zrozumienia, że wcale nie muszą codziennie i woleliby, żeby nie brała tabletek, bo zależy im na ich zdrowiu. Czy tylko ja chciałabym coś takiego usłyszeć czy jest nas więcej?
Po drugie, znać się na metodzie! Swojej kobiecie oczywiście trzeba ufać, ale wykres lepiej umieć zinterpretować samemu, a nie tylko pytać „można dziś czy nie?” Nie mówię, że mężczyzna ma prowadzić za nas wykres, chociaż czemu nie, ale niech wykaże zainteresowanie, w której to fazie jest jego kobieta i czy przypadkiem nie jest potrzebne jej trochę więcej wyrozumiałości z okazji PMSa…
Po trzecie, przypominać o obserwacji. Znam mężczyzn, którzy wtykają swoim kobietom termometr do buzi, kiedy ta nie słyszy budzika. Sama kiedyś usłyszałam: „więcej już ci wina nie polewam, bo będziesz miała zakłóconą temperaturę” ;) żarty żartami, ale pełna akceptacja mężczyzny dla metody objawowo-termicznej jest niezwykłym ułatwieniem w jej stosowaniu.
To tylko kilka z masy rzeczy, które mężczyźni mogą. Może wy chcecie się podzielić doświadczeniami z Waszymi mężami, partnerami, chłopakami? Trudno było ich przekonać? A może to oni namawiali Was? Jak się angażują w stosowanie metody objawowo-termicznej w różnych sytuacjach? Czekam na Wasze komentarze.

