© 28dni.pl
» Przeglądaj opcje 28dni
» Zobacz, jak działa wykres

O mężczyznach słów kilka Top

Dodany przez Cynosia Wed, 03 Mar 2010 08:28:40 GMT

Cieszę się, że Wasi mężczyźni każdy na swój sposób angażują się w rozpoznawanie Waszej płodności. Niezależnie od tego czy pomagają konkretnie przy prowadzeniu obserwacji czy „tylko” poprzez pełną akceptację i przyjęcie wspólnej odpowiedzialności za wybór metody planowania rodziny, współpraca w tym zakresie jest niezbędna do powodzenia całego przedsięwzięcia. Mam na myśli stosowanie metody objawowo-termicznej na stałe, a nie tylko przy staraniach o dziecko. Nikt raczej nie neguje wartości i celowości prowadzenia obserwacji podczas starań. Problem „stosować czy nie” pojawia się dopiero wówczas, gdy mamy przy pomocy wykresów poczęcia dziecka również unikać. Wtedy się pojawiają wątpliwości, czy to skuteczne, po co się powstrzymywać od seksu i to w czasie kiedy się najbardziej chce i w ogóle po co się męczyć z tym termometrem codziennie. Do tego tematu jeszcze wrócę, a dziś pozostańmy jeszcze przy mężczyznach i staraniach.

Męskich czynników niepłodności jest zdecydowanie mniej niż żeńskich. Ocena płodności męskiej opiera się na badaniu nasienia. Ogólnie uważa się, że diagnostykę niepłodności powinno rozpocząć się właśnie od oceny nasienia. Nie jest więc dla mnie zrozumiałe, dlaczego przy problemach z zajściem w ciążę najpierw bada się na wszystkie strony kobiety. Moim zdaniem obie osoby z pary powinny w tym samym czasie poddać się badaniom. Rozumiem, że dla mężczyzny nie jest to przyjemne badanie, a ewentualna informacja o kiepskiej jakości jego armii godzi w męską dumę, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Dobrze by było, gdyby nabrał dystansu do tego tematu i sam z siebie zaproponował, że się przebada.

Ponadto mężczyźni mogą i powinni jeszcze przed rozpoczęciem starań poprawić swoje nasienie. Jak? Poprzez zmianę trybu życia na zdrowszy. Rzucenie palenia, ograniczenia alkoholu. Lepsza dieta i aktywność fizyczna to podstawa! Nadwaga nie tylko u kobiety zaburza gospodarkę hormonalną. Musimy pamiętać, że hormony płciowe wytwarzają się z tłuszczu, więc zarówno jego niedobór jak i nadmiar powodują zaburzenia w ich działaniu. Brak ruchu wpływa negatywnie również na jakość śluzu szyjkowego u kobiety. Więc jako instruktorka fitness pierwsze co zalecam starającym się parom: zapiszcie się razem na siłownię, basen, taniec, cokolwiek! Byle się poruszać, a przy okazji miło spędzić razem czas. Z przykrością stwierdzam, że mało lekarzy zwraca na to uwagę, podczas gdy często może to być kluczowa sprawa.

A jeśli i nasienie i śluz są w porządku, należy zbadać plemniki także pod kątem zachowania się w śluzie szyjkowym. Bo poza tym, że śluz jest niezbędny dla przetrwania plemników, może być też dla nich skuteczną barierą. Brak ruchu postępowego plemników w śluzie może wskazywać na immunologiczne przyczyny niepłodności, czyli tzw. wrogość śluzu. Myślę, że kiedy pojawia się problemy, warto sprawdzić najpierw te parametry.

Czy wy chciałybyście się podzielić Waszymi doświadczeniami ze zmaganiem z niepłodnością, nie tylko męską? Jak przeżywają okres starań o dziecko kobiety a jak mężczyźni? Czy przy staraniach o dziecko staracie się również zmienić tryb życia na zdrowszy? Czekam na Wasze komentarze.

Cynosia, ekspert 28dni.pl

31 komentarzy

Jak mężczyźni angażują się w rozpoznawanie płodności? Top

Dodany przez Cynosia Tue, 23 Feb 2010 20:35:47 GMT

Zanim przejdę do dzisiejszego tematu, chciałabym wyjaśnić pewne kwestie dotyczące poprzedniego. Pisząc o moim prowadzeniu kursów dla narzeczonych mam oczywiście na myśli wyłącznie te trzy spotkania, które para musi odbyć w poradni planowania rodziny. Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli NPR, instytucja świecka, do której należę, ma uprawnienia do prowadzenia tych trzech spotkań, w ramach których nauczyciele mają za zadanie nauczyć metody objawowo-termicznej w różnych sytuacjach życiowych. I to właśnie robię. Nie uważam, że jest to nie na miejscu albo że kogoś oszukuję, informując, że moją motywacją do stosowania i uczenia MRP nie jest przynależność do kościoła. Dla mnie istotne jest, by ludzie mieli prawidłową wiedzę, bo przez trzy godziny nic innego niż najważniejsze informacje na temat MRP nie jestem w stanie przekazać.

Myślę, że mi i moim koleżankom ze stowarzyszenia udaje się powoli zmieniać powszechne mniemanie o paniach z poradni. I rzeczywiście szkoda, że nie ma panów z poradni, bo uważam, że te zajęcia dla narzeczonych powinna prowadzić para. Nie sama kobieta, nie sam mężczyzna, ale właśnie para. Niekoniecznie para w związku. Zwiększa to wiarygodność, obejmuje damski i męski punkt widzenia, no i – co chyba najważniejsze – pokazuje, że mężczyzna jest bardzo potrzebny w prowadzeniu obserwacji. A mężczyźni przecież muszą czuć się potrzebni albo nawet niezbędni swojej kobiecie. Co więc mogą zrobić? Po tym jak się już w ogóle przekonają do tego, że można tak bez żadnej antykoncepcji…

Po pierwsze, zaakceptować swoją kobietę z jej cykliczną płodnością. Dać jej do zrozumienia, że wcale nie muszą codziennie i woleliby, żeby nie brała tabletek, bo zależy im na ich zdrowiu. Czy tylko ja chciałabym coś takiego usłyszeć czy jest nas więcej?

Po drugie, znać się na metodzie! Swojej kobiecie oczywiście trzeba ufać, ale wykres lepiej umieć zinterpretować samemu, a nie tylko pytać „można dziś czy nie?” Nie mówię, że mężczyzna ma prowadzić za nas wykres, chociaż czemu nie, ale niech wykaże zainteresowanie, w której to fazie jest jego kobieta i czy przypadkiem nie jest potrzebne jej trochę więcej wyrozumiałości z okazji PMSa…

Po trzecie, przypominać o obserwacji. Znam mężczyzn, którzy wtykają swoim kobietom termometr do buzi, kiedy ta nie słyszy budzika. Sama kiedyś usłyszałam: „więcej już ci wina nie polewam, bo będziesz miała zakłóconą temperaturę” ;) żarty żartami, ale pełna akceptacja mężczyzny dla metody objawowo-termicznej jest niezwykłym ułatwieniem w jej stosowaniu.

To tylko kilka z masy rzeczy, które mężczyźni mogą. Może wy chcecie się podzielić doświadczeniami z Waszymi mężami, partnerami, chłopakami? Trudno było ich przekonać? A może to oni namawiali Was? Jak się angażują w stosowanie metody objawowo-termicznej w różnych sytuacjach? Czekam na Wasze komentarze.

Cynosia, ekspert

46 komentarzy

NPR na kursach dla narzeczonych Top

Dodany przez Cynosia Wed, 17 Feb 2010 15:52:42 GMT

Dziękuję za Wasze komentarze do poprzedniego wpisu. Chciałabym zaznaczyć jeszcze raz, że nie jest to ogólnie przyjęty, oficjalny podział, że MRP to tylko wiedza a NPR wiąże się tylko z religią. To tylko mój punkt widzenia, niekoniecznie właściwy. Państwo Kippleyowie jak najbardziej mają prawo promować swoją metodę wyłącznie wśród małżeństw katolickich. Z resztą w naszym kraju wciąż blisko 100% małżeństw jest katolickich, więc wśród kogo innego je promować?:) Sęk w tym, że Kippleyom (i mi też tak naprawdę) zależy na tym, aby pary stosowały metodę objawowo-termiczną zarówno przy odkładaniu poczęcia i staraniu o dziecko. Aby pary żyły zgodnie z naturalnym rytmem płodności kobiety. A niewiele kobiet deklarujących się jako katoliczki ma na to ochotę, z tego co zdążyłam się zorientować.

Kolejny problem z tym związany to fakt, że metoda objawowo-termiczna jest wciąż kojarzona z metodą kościelną. W gruncie rzeczy jedyne miejsce, w którym do tej pory można było się dowiedzieć o MRP/NPR to zajęcia z religii albo kurs przygotowawczy do małżeństwa. Tylko ile narzeczonych podchodzi poważnie do tych kursów? Ile jest takich kursów porządnie prowadzonych? Nie da się ukryć, że to katolikom i ich zaangażowaniu w promocję metod objawowo-termicznych zawdzięczamy istnienie tylu materiałów, organizacji i nauczycieli. Nikt temu nie zaprzecza, ale jeśli nie chcemy wciąż słuchać bzdur na temat MRP i ich (nie)skuteczności, niezbędne jest oderwanie tego tematu od katolicyzmu. Widzę jak to działa, kiedy sama prowadzę kursy dla narzeczonych. Od momentu w którym mówię, że nie identyfikuję się z wiarą katolicką a MRP to dla mnie element zdrowego stylu życia, nagle ich zainteresowanie a moja wiarygodność wzrasta. Nie wiem czy to pozytyw, ale na pewno fakt. Nie wiem też, jaka część „moich narzeczonych” się decyduje na stosowanie metody objawowo-termicznej jako metody kontroli płodności, ale wiem, że raczej nie będą powtarzać nieprawdziwych informacji. Nie mam dużego doświadczenia w prowadzeniu tych kursów, ale zdążyłam już zauważyć, że kobiety odsuwają mężczyzn od tematu płodności, traktują ich trochę protekcjonalnie, „co on tam o tym wie…” – mówią. Mężczyźni za to zwykle są bardzo zainteresowani i ucieszeni, że wreszcie w jakiejś kwestii kobieta jest logiczna :)

Nie ma co ukrywać, że przy stosowaniu metody objawowo-termicznej niezbędne jest zainteresowanie obu stron tematem ich wspólnej płodności, poszanowanie dla fizjologii, zdrowia, jakaś współpraca w prowadzeniu obserwacji. Taka bliskość między przyszłymi małżonkami wydaje się naturalna, jednak w wielu przypadkach tak nie jest. Chichot i zaczerwienienie przy rozmowach o śluzie są wciąż na porządku dziennym, co pokazuje, z jaką wiedzą na temat własnej płodności wychodzimy ze szkół.

A jakie są Wasze doświadczenia z kursami? Może macie jakieś wyjątkowo dobre do polecenia? A może uważacie, że w ogóle ich nie powinno być? Czekam na Wasze komentarze.

Cynosia, ekspert

31 komentarzy

MRP czy NPR – moje rozumienie tych dwóch pojęć Top

Dodany przez Cynosia Wed, 10 Feb 2010 16:24:43 GMT

Z okazji dyskusji o ideologiczności książek i metod pod poprzednim wpisem, chciałabym napisać Wam, jak ja rozumiem różnicę między Metodami Rozpoznawania Płodności a Naturalnym Planowaniem Rodziny. Oczywiście nie wierzę w neutralność ideologiczną i zgadzam się z tym, że brak ideologii to również ideologia. Przyznaję, że użycie sformułowania “oczyszczone z ideologii” było niefortunne, ale jestem za tym, by oddzielić wiedzę naukową na temat płodności kobiety od indywidualnego podejścia do niej. Nie każda z nas tutaj jest katoliczką, nie wszystkie czekamy ze współżyciem do ślubu i niekoniecznie chcemy czytać o katolickim podejściu do małżeństwa i seksualności w książce uczącej metody objawowo-termicznej. Szczególnie metoda Kippleyów jest pod tym względem dyskryminująca dla osób niewierzących lub np. nie biorących ślubów, bo nauczycielami mogą zostać wyłącznie pary małżeńskie. Idea jest piękna, ale niekoniecznie dla wszystkich. A na 28dni jest miejsce dla wszystkich i mam wrażenie, że całkiem miło nam się tu razem “współżyje” mimo różnic w poglądach ;) i o ile każda z nas wykorzystuje Metody Rozpoznawania Płodności, to niewielka tak naprawdę część stosuje Naturalne Planowanie Rodziny.

Metody Rozpoznawania Płodności są wg mnie (oraz Światowej Organizacji Zdrowia) wyłącznie metodami diagnostycznymi, umożliwiającymi oznaczenie okresu płodnego kobiety. To nad MRP robi się badania naukowe, jest to zwyczajnie dziedzina wiedzy. Naturalne Planowanie Rodziny z kolei to styl życia, wzbogacony o filozofię chrześcijańską, wykorzystujący tę wiedzę dla własnych celów. Użytkownicy NPR stosują MRP w celu wyznaczeniu okresu płodnego i decydują, czy - zależnie od celów - podejmą w tym czasie współżycie czy nie. NPR zawiera w sobie otwarcie na nowe życie. Nie uznaje stosowania mechanicznych czy chemicznych środków antykoncepcyjnych w okresie płodności. Nie znosi słowa “zabezpieczenie” w stosunku do ciąży. Bo nowe życie nie jest niczym tak niebezpiecznym, by się przed tym chronić, zabezpieczać. Dlatego też NPR jest jedyną metodą popieraną (a nie zalecaną i wymyśloną) przez Kościół Katolicki.

Są też osoby, które stosują MRP, a nie stosują NPR. Dopuszczają w okresie płodnym środki antykoncepcyjne, które wprawdzie ingerują w naturę współżycia seksualnego, ale nie wpływają znacznie na zdrowie i fizjologię cyklu miesiączkowego (co nie znaczy, że nie mają innych skutków ubocznych). Pobudki użytkowników MRP są nie tylko etyczne. Często bardziej zdrowotne, nie chcą niczym zastępować naturalnej regulacji hormonalnej swojego organizmu. Jako specjalistka edukacji zdrowotnej zaliczam się do tych osób. I pisząc do Was postępuję zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia, by informacje o Metodach Rozpoznawania Płodności udostępniać i szerzyć w procesie edukacji :)

Co Wy sądzicie na ten temat? Czy uważacie, że powinno się uczyć MRP w oderwaniu od religii, etyki? Czy Waszym zdaniem na 28dni panuje przyjazna atmosfera między osobami o różnych poglądach? Czekam na Wasze komentarze.

Cynosia, ekspert

33 komentarzy

Którą metodę wybrać i dlaczego tak niewiele o nich wiemy? Top

Dodany przez Cynosia Wed, 03 Feb 2010 11:06:31 GMT

Metoda objawowo-termiczna powszechnie stosowana na 28dni to zjawisko większości polskiego społeczeństwa raczej obce. Ze mną też tak było – jeszcze trzy lata temu żyłam w głębokiej nieświadomości, że przy pomocy termometru, oczu i własnych dłoni mogę precyzyjnie określić, co się dzieje w moim układzie rozrodczym. Dlaczego nikt mnie tego nie nauczył w domu, w szkole, na religii, na biologii, u lekarza – nie mam pojęcia, ale do 22 roku życia nie spotkałam się nigdy z najmniejszą nawet wzmianką o metodzie objawowo-termicznej. Jak już wreszcie przypadkiem natrafiłam na nią w Internecie, byłam z jednej strony olśniona i zafascynowana własnym układem rozrodczym, a z drugiej wściekła i smutna, że nie wiedziałam o tym wszystkim wcześniej. W życiu jednak nic się nie dzieje bez przyczyny i lepiej późno niż wcale odkryć swoją życiową pasję, a potem pisać o tym na blogu ;)

Skoro samo istnienie metody objawowo-termicznej jest dla większości tajemnicą, tym bardziej zaskoczeniem jest fakt, że metod tych rozróżniamy co najmniej kilka. Którą metodę wybrać i czym się od siebie różnią to najczęstsze pytanie, jakie dostaję od początkujących samoobserwatorek. Napiszę więc i tutaj to, co zwykle wtedy odpowiadam. Otóż, ważniejsze jest samo zdecydowanie się na konkretną metodę niż to, którą się wybierze. Roetzera, Kippleyów, angielska, niemiecka, polska – wszystkie opierają się na obserwacji tych samych objawów, a różnią wyłącznie oznaczeniami i szczegółami w interpretacji. Żadna metoda nie jest łatwiejsza, skuteczniejsza czy bardziej nadająca się do starań. Najistotniejsze jest, by porządnie nauczyć się jednych zasad i ich się trzymać. Najpowszechniejsze są u nas angielska i Roetzera (ja uczę tych dwóch właśnie). Do metody Kippleyów są bardzo dobre podręczniki i materiały do nauki samemu (tej nie mogę uczyć, bo tu nauczycielami mogą zostać tylko małżeństwa ;). Coraz popularniejsza robi się metoda niemiecka, jako że posiada najbardziej aktualne badania skuteczności oraz jest oczyszczona z ideologii.

Do wyboru do koloru jak widać. Nie trzeba dogłębnie poznawać każdej metody zanim się wybierze. Tak jak pisałam, warto po prostu wybrać jedną, nawet losowo. A potem, jak już jednej metody się nauczymy, na dobre zainteresujemy tematem, warto zgłębić wiedzę, zobaczyć, co proponują inne metody. Takie jest przynajmniej moje zdanie, ale jak zwykle spytam, co Wy sądzicie na ten temat i skąd pochodzi Wasza wiedza o metodzie objawowo-termicznej i jej różnych obliczach? Która metoda Wam najbardziej odpowiada? Czekam na komentarze :)

Cynosia, ekspert

35 komentarzy

Każda z nas była kiedyś nowa na 28dni Top

Dodany przez Cynosia Wed, 27 Jan 2010 12:26:43 GMT

Witajcie,

dziękuję za wszystkie Wasze komentarze dotyczące plusów i minusów większego lub mniejszego zaangażowania w życie społeczne naszego portalu. Nie wszystkie kobiety logujące się na 28dni chcą uczestniczyć w jego społeczności, ale część z Was może na początku być po prostu zagubiona w tym wszystkim i nie do końca wiedzieć, jak się “uaktywnić”. Przypominam sobie trochę z łezką w oku swoje początki na 28dni. Pod pierwszym wykresem mam tylko komentarz poproszonego o radę eksperta. Później nieśmiało zaczęłam zaglądać do innych dziewczyn, zapraszać je do grona przyjaciółek. Pod trzecim zaczęło się szaleństwo, setki komentarzy i całe to nie wyobrażanie sobie życia bez 28dni :) Większość moich przyjaciółek znam już teraz z rzeczywistości. Jadąc do innego miasta, zawsze mam z kim wyjść na kawkę i pogaduszki. Mogę nawet powiedzieć o nowym hobby - kolekcjonuję swoje zdjęcia ze wszystkimi owocami 28dniowych starań :) ale starczy o mnie. Przedstawię może kilka rad, jak się włączyć w społeczność 28dni, jeśli tylko się tego chce.

Pierwszym krokiem jest wypełnienie profilu, zaznaczenie swojej kategorii, wstawienie dobrego opisu własnej osoby. Zaznaczając, w jakim celu zalogowałyście się na portalu oraz czego oczekujecie od innych osób, nie będziecie musiały wiele razy odpowiadać na te same pytania. Unikniecie też niechcianych komentarzy albo wspomnianego już otrzymywania fluidków, kiedy wcale się nie staracie o dziecko. Pomoże to też innym zdecydować, czy jesteście w podobnej sytuacji, czy możecie i chcecie sobie wzajemnie pomóc i dołączyć się do grona przyjaciółek. Myślę, że większość stałych użytkowniczek się ze mną zgodzi, że wysyłając zaproszenie do kogoś, warto napisać parę słów, dlaczego to robicie i czego się po tej wirtualnej przyjaźni spodziewacie.

Po drugie, liczy się wzajemność. Jeżeli chcecie, by ktoś odwiedzał Wasz wykres, wy też zaglądajcie do innych. Czasem jest tak, że zanim w ogóle się zorientujecie o co chodzi na 28dni.pl, dotychczasowe użytkowniczki już urzędują pod Waszym wykresem i wyrażają chęć pomocy. Jeśli jednak nikt sam do Was nie wpada, nie krępujcie się, żeby o to poprosić. A potem wszystko się zaczyna samo kręcić :)

Kolejna rzecz, którą warto robić to zaglądać i udzielać się na forum. Tam można rozpoznać najbardziej aktywne użytkowniczki, podzielić się swoim zdaniem na różne tematy, dać się poznać po prostu. Może to się wydać śmieszne, ale myślę, że istotną rolę odgrywa też wybrany awatar. Jakby nie patrzeć, to jest Wasz wirtualny image, który ma wpływ na pierwsze wrażenie :)

Na koniec jeszcze jako ekspert chciałabym dodać, że zanim do mnie napiszecie, zapoznajcie się proszę z moim opisem, z bazą wiedzy, z artykułami. Pamiętajcie, że nie analizuję wykresów za Was. Kłóci się to z moją pedagogiczną naturą, której zależy na tym, abyście same wiedziały, jak zanalizować objawy płodności :)

Jak zwykle czekam na Wasze komentarze, historie oraz podpowiedzi dla nowych użytkowniczek!

Cynosia

15 komentarzy

28dniowe przyjaciółki - po co się meldować pod wykresem i co to są fluidki? Top

Dodany przez Cynosia Wed, 20 Jan 2010 08:42:09 GMT

Witajcie,

cieszę się, że w zdecydowanej większości podzielacie moje zdanie co do zalet 28dni. Wszystkie mamy podobne doświadczenia z zawieraniem wartościowych znajomości dzięki codziennym odwiedzinom pod wykresami. Z moich obserwacji wynika, że taka bliskość między nami nawiązuje się z kilku powodów.

Pierwszy i główny to wspólne zainteresowanie – fizjologią swojego organizmu. Kobiety znające lub poznające swoją płodność charakteryzują się bliskim kontaktem ze swoim ciałem. W końcu nie dla każdej przedstawicielki płci pięknej badanie śluzu jest fascynującym doświadczeniem! A dla nas jak najbardziej. Cieszymy się z pięknie rozciągliwego płodnego śluzu i nie możemy się doczekać kolejnych pomiarów temperatur. Mamy jednak różne motywacje w tym wspólnym zainteresowaniu i z tego moim zdaniem wynikają kolejne przyczyny szybkiego nawiązywania bliskich kontaktów.

Pewną stałą, ciągle powiększającą się grupę osób stanowią na 28dni dziewczyny, które metodę objawowo-termiczną stosują w każdej sytuacji, zarówno przy odkładaniu, jak i przy staraniu o dziecko. Niektóre ze względów światopoglądowych i zdrowotnych, inne tylko zdrowotnych, wszystkie je łączy poszanowanie dla swojej płodności i zaufanie do sygnałów, jakie w każdym cyklu wysyła nam nasz organizm. No i walka o podium pod każdym nowym wykresem! Myślę, że dla tej grupy ważna jest świadomość, jak dużo nas jest. Nie czujemy się jak odludki i wariatki z termometrem. Opinie o metodach rozpoznawania płodności w naszym społeczeństwie bywają różne, a każdy potrzebuje chociaż minimalnej akceptacji społecznej, czy mam rację?

Zdecydowana większość wykresów na 28dni to jednak te z kategorią „staram się”. Widać to też po opowiedzianych przez Was historiach – dla wielu przygoda z metodą objawowo-termiczną rozpoczęła się właśnie przy okazji rozpoczęcia starań o dziecko. Pod wykresami starających się goszczą głównie starające się, ponieważ mają wspólne tematy, pragnienia, razem przeżywają emocje związane z oczekiwaniem na test ciążowy. I tu właśnie pojawiają się magiczne fluidki, czyli pozytywne wibracje od tych dziewczyn, którym już udało się zajść w ciążę dla tych, które wciąż się starają. Wsparcie w trudnych chwilach jest nieocenione, jednak pojawiają się tu też pewne zagrożenia dla osób, dla których kategoria „staram się” stała się źródłem ciągłych rozczarowań. Nakręcanie się, przysłowiowe „dmuchanie” na temperaturę, ciągłe komentarze „a może jednak się uda”, mogą w pewnym momencie przestać spełniać swoją rolę. Być może wtedy uzależnienie od 28dni nie jest wskazane? Jak sobie radzicie, żeby nie popaść w przesadę? Może macie jakieś sposoby, którymi chcecie się podzielić z innymi? Czekam na Wasze komentarze,

Cynosia

27 komentarzy

Czy jesteś większą fanką 28dni niż ja? :) Top

Dodany przez Cynosia Tue, 12 Jan 2010 20:43:59 GMT

Witajcie,

dziękuję bardzo za wszystkie Wasze komentarze! Paradoksalnie okazuje się, że zastosowanie nowej technologii do obserwacji swojego organizmu sprzyja Waszemu zbliżaniu się do natury :) Wiele z Was tak naprawdę zaangażowało się w samoobserwacje dopiero po dołączeniu do społeczności naszego portalu. Ja sama od początku prowadzę wykresy na 28dni i nie wyobrażam sobie tego inaczej. Cykle na papierze w moim wykonaniu byłyby zdecydowaną porażką! Jedna z moich przyjaciółek napisała kiedyś: powiem krótko, ja na kartkach to bym nie prowadziła obserwacji, lubię bajery w necie. Nic dodać, nic ująć, ale myślę, że wszystkie się zgodzimy z tym, że 28dni nie jest zwykłym bajerem. Wygoda w prowadzeniu wykresów to tylko jedna z licznych zalet portalu. Wymienię jeszcze dwie, moim zdaniem najważniejsze.

Po pierwsze, zalogowanie się na 28dni daje olbrzymie wsparcie w nauce metody. Mamy bazę wiedzy, tysiące cykli w różnych sytuacjach do wglądu, zawsze można zapytać o poradę eksperta. Ponadto znajdziemy tu całą masę dowodów na skuteczność. Po prostu zamykamy buzię tym, którzy twierdzą, że nie da się stosować metody objawowo-termicznej przy nieregularnych cyklach, przy pracy na zmiany czy po porodzie, albo że nie nadaje się dla nowoczesnych, zabieganych kobiet. Większość z nas na 28dni jest zabieganych, bo pracujemy, studiujemy, mamy dzieci, podróżujemy, stresujemy się i jakoś udaje nam się mimo wszystko znaleźć parę minut na obserwacje objawów płodności. A jaką mamy z tego satysfakcję!

Po drugie, i najważniejsze, 28dni pełni niesamowitą rolę społecznościową. Użytkowniczki są duszą portalu. Damazy stworzył nam narzędzie, a my wyczyniamy z nim cuda. Kobiety wykorzystają chyba każdą możliwość nawiązania rozmów na wszystkie możliwe tematy, dzielenia się doświadczeniem, tworzenia bliskich więzi. Ja też najbardziej cenię sobie moje nowopowstałe przyjaźnie. 28dni różni się od innych portali społecznościowych takich jak nasza-klasa czy grono, na których ludzie szukają znajomych, których znają z rzeczywistości. U nas jest odwrotnie. Poznajemy się najpierw wirtualnie, a potem przenosimy znajomość do rzeczywistości i jak słusznie zauważyła kolejna z moich przyjaciółek, są to najczęściej znajomości trafione, dobrane, wartościowe.

Czy Wy też macie takie odczucia? Czy zgadzacie się z tym, że jak potrafi się rozmawiać o śluzie, to potrafi się rozmawiać o wszystkim? Czekam na Wasze komentarze!

Cynosia

36 komentarzy

Dlaczego metody rozpoznawania płodności stały się moją pasją? Top

Dodany przez Cynosia Sat, 09 Jan 2010 08:11:47 GMT

Pozwólcie, że opowiem Wam swoją historię. Ponad trzy lata temu, zastanawiając się nad metodą antykoncepcji dla siebie wybrałam się do ginekologa z niechętnie podjętą decyzją o tabletkach. Niechętnie, bo lubię swoją fizjologiczną cykliczność i nie chciałam jej wyłączać sztucznymi hormonami, ale na tamten moment wydawało mi się, że nie ma nic lepszego. Naczytałam się, że ginekolog musi zrobić ze mną wieeeelki wywiad, skierować na badania i wykluczyć wszelkie przeciwwskazania do stosowania hormonów. Teraz już wiem, że na szczęście trafiłam na bardzo niekompetentną panią ginekolog, która nie zadając mi ani jednego pytania (nawet o regularność cykli, o nic!), wyciągnęła receptę, zapisała mi najnowocześniejsze jej zdaniem tabletki i dorzuciła masę różowych ulotek. Spytałam więc nieśmiało:

  • - Skąd pani doktor wie, że te tabletki będą dla mnie dobre?
  • - Zwykle są dobre dla kobiet w pani wieku. Proszę się zważyć!

I tak to na podstawie masy mojego ciała dostałam receptę na megadawki sztucznych hormonów. Moja dociekliwa natura jednak nie dała za wygraną:

  • - A może mi pani doktor wyjaśnić działanie tabletek?
  • - No, powiększy się biust pewnie, cera będzie ładniejsza.
  • - Nie, nie. Nie chodzi mi o skutki uboczne, tylko o działanie wewnętrzne.
  • - Ooo tego to ja pani nie będę tłumaczyć, bo pani i tak nie zrozumie!

Nie lubię być obrażana, ale nie chciałam też kontynuować tej rozmowy, więc podziękowałam i wyszłam z gabinetu, myśląc sobie: “Ja nie zrozumiem? Już ja jej pokażę, jak ja bardzo wszystko zrozumiem.”

Recepty nigdy nie zrealizowałam, walała się tylko jakiś czas pod łóżkiem. Trafiłam na informacje o metodach objawowo-termicznych i wpadłam jak przysłowiowa śliwka w kompot. Od tamtej pory systematycznie buduję swoją wiedzę na temat ludzkiej płodności, jej rozpoznawania, leczenia i wykorzystywania do różnych celów. Zafascynowała mnie fizjologia cyklu miesiączkowego. Nie mogę wyjść z podziwu dla logiki, z jaką zostałyśmy stworzone. Od dwóch lat pracuję jako nauczycielka metod rozpoznawania płodności i wiem już, że moja pasja jest zaraźliwa. Z wielką przyjemnością obserwuję kobiety, które uczą się interpretacji sygnałów płodności, jakie wysyła nasze ciało. Jak powiedziała jedna z użytkowniczek 28dni, szyjkę macicy zawsze ma się przy sobie. To bezwzględnie najlepsze wyjaśnienie, dlaczego warto znać swoją płodność :D mam nadzieję, że czytając tego bloga o kobiecej naturze przyznacie mi rację.

A jakie są Wasze doświadczenia? Dlaczego rozpoczęłyście obserwacje organizmu? Może też zostałyście kiedyś potraktowane tak przedmiotowo przez lekarza? Czekam na Wasze komentarze :)

Cynosia

27 komentarzy

Start regularnego bloga 28dni Top

Dodany przez admin Tue, 05 Jan 2010 12:24:08 GMT

Redaktorować będzie głównie Cynosia. Damazy od czasu do czasu coś podrzuci.